Wpisy z 09.2006

Apel o dekomercjalizacjÄ™

Jak podaje dzisiejsza Gazeta:

Poziom intelektualny i artystyczny produkcji telewizji publicznej w Polsce spada, bo Telewizja Polska goni za “oglÄ…dalnoÅ›ciÄ…, czyli za pieniÄ™dzmi “. OglÄ…dalność staÅ‚a siÄ™ nowym imieniem cenzury - uważajÄ… filmowcy i dziennikarze

Apel o zdekomercjonalizowanie telewizji publicznej napisali dziennikarze i filmowcy do prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Cóż rzec. PowinniÅ›my być wdziÄ™czni wybitnym “dziennikarzom i filmowcom”, którzy lepiej niż my sami wiedzÄ…, co dla nas dobre i co powinniÅ›my oglÄ…dać. Chociaż można odnieść też wrażenie, że z drugiej strony tym “fachowcom” na widzach w ogóle nie zależy, gdyż dla nich najwiÄ™kszym zÅ‚em jest, że Telewizja Polska goni za “oglÄ…dalnoÅ›ciÄ…, czyli za pieniÄ™dzmi “, a wiÄ™c najlepiej żeby to “artyÅ›ci i dziennikarze” decydowali, co za pieniÄ…dze podatnika bÄ™dzie TVP nadawać, a czy ktoÅ› bÄ™dzie w ogóle chciaÅ‚ to oglÄ…dać nie ma absolutnie najmniejszego znaczenia.

Najważniejsze jest, żeby znalazÅ‚y siÄ™ pieniÄ…dze na “polski film, polski reportarz” etc., czyli po prostu kasa dla (1) kolesiów i (2) “wybitnych twórców” (kto jest “wybitny” oczywiÅ›cie ustali Å›rodowisko, czyli wracamy do punktu (1).

OczywiÅ›cie istnieje proste rozwiÄ…zanie problemu TVP i PR - prywatyzacja z licytacji, ale to jest najgorszy koszmar polskich “dziennikarzy i filmowców”, bo kto wtedy bÄ™dzie pÅ‚aciÅ‚ za filmy, których nikt nie chce oglÄ…dać? My na pewno nie.

25.09.2006 | Nie ma komentarzy »
Laissez Faire

Rozpocząłem współpracę z Instytutem Misesa przy tworzeniu nowego czasopisma Laissez Faire o profilu ekonomicznym. Z wrodzonej szczerości dodam, że powstało ono z mojej inicjatywy, ale przede wszystkim dzięki pozytywnemu oddźwiękowi i zaangażowaniu włożonemu przez Witolda Falkowskiego, prezesa Instytutu.

Ponieważ pliku nie można jeszcze pobrać ze strony Instytutu, zamieszczam go tutaj: Laissez Faire - wrzesień 2006

14.09.2006 | Jeden komentarz »
Dziecko, dorosły a prawo własności

Generalnie uznaje się, że każdy dorosły człowiek ma prawo własności do własnego ciała (samoposiadania, self-ownership), które to prawo jest niezbywalne, co wyklucza niewolnictwo itd. Pewien problem sprawia jednak kwestia dzieci. Czy są one własnością rodziców? Czy też jednak mają pełne prawo samoposiadania?

Przyjmując pierwsze założenie dopuszczalne byłoby, by rodzice robili ze swoimi dziećmi, co by im się tylko podobało. Niektórzy twierdzą jednak, że na rodziców w takiej sytuacji nałożone są pewne obowiązki na gruncie praw pozytywnych (positive rights), ale jest to mało przekonująca argumentacja (więcej na ten temat: Stephan Kinsella, How We Come to Own Ourselves).

Jeśli jednak prawdziwa byłaby druga opcja, oznaczałoby to, że nikt nie ma żadnego prawa do wydawania dziecku nakazów, karania go, generalnie - działania wbrew jego woli. Wydaje się to jednak całkowicie nierealne z przyczyn oczywistych.

Czy w tej sytuacji mamy rzeczywiście aut, aut - tertiam non datur? Jak dowodzi Kinsella (op. cit.) rzecz w skrócie ma się następująco:

Początkowo ciało dziecka posiadają rodzice na zasadzie tymczasowego powiernictwa (temporary trustee). Rodzice jako producenci dziecka mają pewne obiektywne powiązanie z ciałem tego dziecka, który to związek przeważa jakiekolwiek roszczenia innych ludzi (dopóki rodzice nie zniszczą tego powiązania przez nadużycie swojej pozycji). Czyli - rodzice mają lepszy tytuł do dziecka niż ktokolwiek inny, z powodu swojego naturalnego związku z dzieckiem. Aczkolwiek, gdy dziecko zawłaszcza (homesteads) lub przywłaszcza (appropriates) swoje ciało poprzez ustanowienie wymaganego obiektywnego związku (objective link) wystarczającego do uzyskania prawa samoposiadania, staje się ono dorosłym i ma teraz lepszy tytuł do swojego ciała niż jego rodzice.

Kiedy jednak dochodzi do ustanowienia tego obiektywnego związku? Prof. Hans-Herman Hoppe (A Theory of Socialism and Capitalism, s. 212) argumentuje, że prawo do samoposiadania mają osoby (rational agents), które są:

zdolne do komunikowania się, dyskutowania, argumentowania i - w szczególności - do angażowania się w spory dotyczące problemów normatywnych.

Oznacza to, że dziecko osiąga dorosłość, gdy staje się owym rational agent, w rozumieniu prof. Hoppe. Oczywiście otwarta pozostaje kwestia - kiedy do tego dochodzi i jak to określić.

09.09.2006 | Nie ma komentarzy »