Czy prezydenccy urzędnicy planują dopuścić się przestępstwa ukrywając opinie prawne o OFE?

Czytając wypowiedzi urzędników z Kancelarii Prezydenta jestem pełen podziwu dla ich odwagi. Niewątpliwie świetnie wiedzą oni, że nieudostępnienie informacji publicznej wbrew ustawie stanowi przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do roku. Niewątpliwe jest również, że opinie prawne o konstytucyjności ustawy o OFE stanowią informację publiczną. Wniosek jest więc taki, że urzędnicy świadomie narażają się na odpowiedzialność karną, by chronić polityczną reputację Prezydenta. Zaiste, godne podziwu poświęcenie.

Oczywiście, być może wspomniane wypowiedzi medialne nie przełożą się na rzeczywiste działania i przed upływem ustawowego terminu poznamy treść słynnych już opinii wybitnych konstytucjonalistów. I wtedy ucięta zostanie dyskusja o zgodności ustawy o OFE z Konstytucją RP, bo przecież Prezydent nie oparłby swojej decyzji na wątpliwych opiniach.

Jak cała sprawa wygląda od strony prawnej? Przede wszystkim zastosowanie ma tu ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. W pełni zgadzam się z Olgierdem Rudakiem, że wspomniane opinie prawne stanowią informację publiczną podlegającą udostępnieniu.

Zgodnie więc z ustawą wydarzenia powinny kształtować się następująco:

  • 1 kwietnia 2011 złożony został wniosek o udostępnienie informacji publicznej (zobacz “Apel do Prezydenta RP”);
  • w ciągu 14 dni organ państwa, który otrzymał wniosek ma obowiązek udostępnić opinie prawne lub wydać decyzję o odmowie udostępnienia;
  • “zabawa” zacznie się w momencie kiedy doręczona zostanie decyzja odmowna – wtedy zależnie od uzasadnienia odmowy decyzję tę zaskarżyć będzie można:
    • przed organem nadrzędnym (a następnie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie),
    • lub wnosząc powództwo do właściwego sądu rejonowego.

Jeśli więc prezydenccy urzędnicy zdecydują się na odmowę udostępnienia opinii konstytucyjnych, to możemy spodziewać się ciekawego i głośnego procesu, który strona prezydencka najprawdopodobniej przegra. A przegrana może otworzyć drogę dla osobistej odpowiedzialności karnej urzędników. Tym bardziej pogratulować można Prezydentowi tak oddanych urzędników.

AKTUALIZACJA:
Nowsze moje teksty na ten temat:

6 Comments

  • Niekoniecznie

    “Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego nie każda opinia prawna sporządzona przez organ administracji publicznej posiada walor informacji publicznej. O zakwalifikowaniu opinii prawnej do dokumentów podlegających udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej decyduje cel w jakim została opracowana. Opinia prawna sporządzona na użytek organu administracji publicznej w przedmiocie zasadności wszczęcia w przyszłości postępowania w konkretnej sprawie cywilnej, nie stanowi informacji publicznej w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej.” (I OSK 89/09)

    Jeśli opinie były zbierane na użytek ewentualnego postępowania przed TK w konkretnej sprawie, to raczej nikt siedzieć nie pójdzie…

    • Widzialem to orzeczenie, ale prosze zauwazyc, ze dotyczy ono sprawy cywilnej. I rzeczywiscie ma jakis sens nie uznawac za informacje publiczna opinii przygotowywanych dla organu na potrzeby jego udzialu w procesie cywilnym, gdyz inaczej organ nie moglby efektywnie bronic swojego interesu w kontradyktoryjnym procesie.

      Nie ma tutaj jednak analogii do sprawy, o ktorej mowimy. Prezydent wykonujac swoje konstytucyjne kompetencje w zwiazku z procesem stanowienia prawa podlegac musi daleko idacej transparencji. Nawet gdyby podniesc argument ze te opinie przygotowane byly w zwiazku z potencjalnym postepowaniem przed Trybunalem Konstytucyjnym – to nalezy pamietac, ze interes, ktory ma chronic zarowno Prezydent jak i TK to interes publiczny. Ukrywanie strategii procesowej na potrzeby postepowania przed TK nie powinno byc mozliwe – Prezydent w tym postepowaniu nie moze sobie pozwalac na “sztuczki” procesowe i skrytosc dozwolona stronie i jej pelnomocnikowi w postepowaniu cywilnym lub karnym.

  • Niemniej nawet w ramach hiperjawności nie ma obowiązku ujawniania opinii (podkreślam: opinii) które potwierdzałyby lub, co gorsza, kwestionowałyby jego stanowisko. Podpis pod ustawą to prerogatywa Prezydenta i trudno, żeby go zmuszać do ujawniania szczegółów procesu w wyniku którego podjął taką czy inną decyzję. Tym bardziej, że jeśli będzie musiał ujawniać wszelkie opinie, nawet krytyczne, to, po prostu, przestanie je zamawiać (albo poprzestanie na ustnych konsultacjach). Lepiej będzie?

    Zaś kwestia obaw autorów – to sprawa wcale niebagatelna. Przed wyborami w 2005r. PO szykowała projekt zmian w Konstytucji (taka moda wówczas była). Zatrudniła do tego kilku konstytucjonalistów (w tym profesorów). Zgodzili się pod warunkiem, że ich nawzwiska pozostaną w tajemnicy. Nie, nie przed opinią publiczną. Przed prof. Winczorkiem :)

    • Myślę, że obowiązek ujawniania opinii istnieje i mam nadzieję, że jeśli nie sam Prezydent to przynajmniej właściwy sąd takie stanowisko zajmie. Oczywiście nie wierzę, żeby istniało realne ryzyko ukarania któregokolwiek z urzędników, ale też nie o to chodzi. Problemem jest, że tajność jest w procesie tworzenia prawa zasadą a jawność wyjątkiem.

  • Odniosłem wrażenie, że urzędnicy raczej twierdzą, że opinia nie jest informacją publiczną. To oznaczałoby, że odmowa jej udostępnienia nie następuje w drodze decyzji administracyjnej, ale w drodze czynności materialno-technicznej. W taki przypadku, stronie będzie służyć skarga do WSA na bezczynność – zaś odwołanie od decyzji lub powództwo do sądu cywilnego dotyczą sytuacji, gdy organ uznaje, że coś jest informacją publiczną, ale odmawia udostępnienia z powołaniem się na jedno z ustawowych wyłączeń.

    Czy jest to informacja publiczna? Orzecznictwo nie jest jednolite, choć mam wrażenie, że ostatnio przeważa stanowisko, że tak (np. wyrok NSA z 7 grudnia 2010 r., I OSK 1774/10).

    • Pełna zgoda, w momencie pisania tego wpisu jeszcze nie było wiadomo jaką strategię przyjmie Kancelaria Prezydenta. O kwalifikacji jako zawiadomienia czyli czynności materialno-technicznej pisałem już poźniej, np. tutaj i tutaj.

So, what do you think?