Czy warto prywatyzować więzienia?
Gazeta Wyborcza donosi, że anglicy są bliscy opamiętania się i zrozumienia, że obecnie promowany tam model wsadzania ludzi za byle co do więzienia (podobnie jak w Polsce, czy w USA). Co prawda w relacji nie padła propozycja prywatyzacji więzień, ale myślę, że warto się nad tym zastanowić.
Tematowi prywatyzacji dużo uwagi poświęcił Bruce Benson, w szczególności w świetnej książce “To Serve and Protect: Privatization and Community in Criminal Justice”. Benson wskazuje na szereg potencjalnych korzyści płynących z prywatyzacji więzień, ale jednocześnie zaznacza, że będą one miały miejsce jedynie wtedy, gdy klient prywatnych więzień (państwo) będzie dokonywał wyboru kontrahentów w sposób racjonalny i wspierający konkurencję. Przyznanie prywatnemu przedsiębiorcy monopolu na prowadzenie więzień może dać jeszcze gorsze rezultaty niż prowadzenie więzienia przez państwo.
Wniosek jest prosty – outsourcing funkcji, które pozostają monopolem państwa jest korzystny tylko wtedy, gdy uda się przynajmniej zasymulować konkurencję. Jest to jednak zawsze rozwiązanie suboptymalne w zestawieniu z prywatyzacją samych funkcji, czyli likwidacją monopolu.
Zupełnie innym tematem jest funkcjonowanie prywatnych więzień w rynkowym (prywatnym) systemie prawa karnego – choć brzmi to jak contradictio in adjecto, kilku autorom udało się pokazać, że to tylko pozór (m.in. M. Rothbard, D. Friedman, R. Barnett, B. Benson). W tym miejscu zaznaczę jedynie, że w najbliższym czasie prawdopodobnie ukaże się po polsku kilka dłużych tekstów na temat szeroko rozumianej prywatyzacji w systemie karnym.
