Dlaczego idę do sądu z prezydentem?

Dzisiejsza Gazeta Wyborcza informuje o tym, że postanowiłem skierować do sądu administracyjnego sprawę nieudostępnienia mi opinii prawnych o ustawie o OFE:

Mikołaj Barczentewicz, współpracownik fundacji FOR Leszka Balcerowicza, złoży w piątek skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na bezczynność prezydenta. Chodzi o to, że nie udostępnił ekspertyz, na podstawie których zdecydował o cięciu składki do OFE.

Za to w portalu internetowym Gazety Wyborczej ukazał się mój tekst “Dlaczego idę do sądu z prezydentem?”, w którym przedstawiam moje motywy:

Wierząc w swoje konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej, zwróciłem się do prezydenta RP o udostępnienie opinii konstytucjonalistów o ustawie o OFE. Odmówiono mi, powołując się na “przyjętą w Kancelarii Prezydenta jednolitą praktykę”. Nie pozostawiono mi więc innej drogi, niż skierować sprawę na drogę sądową, co też czynię. Czy jednak tak powinna wyglądać przejrzystość sprawowania najwyższych urzędów, że obywatel zmuszony jest dochodzić swojego prawa do informacji w sądzie?

Na temat dostępu do opinii prawnych ws. OFE pisałem już na tym blogu wielokrotnie:

18 Comments

  • Szczerze życzę powodzenia.

  • Bardzo cenna inicjatywa. Serdecznie życzę powodzenia.

  • Tutaj co prawda nie było decyzji odmownej ws. udostępnienia informacji publicznej, tylko kancelaria twierdzi, że materiały te nie stanowią informacji publicznej – stąd skarga na bezczynność (dobrze myślę?).

    Druga sprawa to taka, co gdyby wydano decyzję odmowną? Do jakiego organu nadrzędnego w tym wypadku należałoby wysłać odwołanie? Czy kancelaria ma organ nadrzędny? Zapewne odwołanie do rozpatrzenia samej kancelarii?

    Uprzejmie proszę o rozwianie moich wątpliwości. Życzę powodzenia z inicjatywie

    Pozdrawiam
    MB

    • Dokładnie tak, w przypadku gdy organ w drodze czynności materialno-technicznej zawiadamia wnioskującego, że przedmiot wniosku nie stanowi informacji publicznej, wnioskującemu przysługuje skarga na bezczynność (bez konieczności wzywania organu do naprawienia naruszenia prawa).

      Gdyby wydano decyzję odmowną, to zależnie od tego na jakiej podstawie by ją wydano (tzn. czy np. ochrona informacji niejawnej czy też ochrona tajemnicy przedsiębiorcy) jest normalna droga postępowania administracyjnego (wniosek o ponowne rozpatrzenie do Prezydenta RP) i potem skarga do sądu administracyjnego lub pozew do sądu powszechnego (to akurat jest pewien mankament ustawy, który słusznie poprawia nowelizacja obecnie tworzona).

      Zachecam do lektury skargi – dostępna jest na stronie FOR – link.

  • Dziękuję za link i odpowiedź. Gratuluję.

    Pozdrawiam
    MB

  • Szanowny Panie Mikołaju!
    Na wstępie bardzo serdecznie gratuję tak odważnego kroku i życzę zwycięstwa.
    Ale mam też prośbę. Czy mógłby Pan wskazać jakieś materiały w sprawie dostępu do informacji publicznej? Szczególnie chodzi mi właśnie o te wszystkie kwestie proceduralne (m.in. kiedy decyzja, kiedy nie decyzja, kiedy na bezczynność). Czy mógłby Pan polecić kogoś do czytania? Na jakie publikacje warto zwrócić uwagę, aby poczytać o tej procedurze w praktyce?
    Dziękuję.

    • Warto odesłać do http://www.informacjapubliczna.org.pl/
      Pan Szymon zapewne Pani pomoże ;-)

      Dlaczego tu można złożyć skargę na bezczynność bez wezwania do usunięcia naruszenia prawa? Wiem ze ustawa o dostępie do informacji publicznej jest wyjątkiem tj. udostępnienie informacji publicznej nie podlega przepisom kpa (poza odwołaniem).

      Chętnie przeczytałbym o “wezwaniu do usunięcia naruszenia prawa”, bądź rażącym naruszeniu prawa – to moim zdaniem ciekawa tematyka. NSA w swoich wyrokach stoi na stanowisku ze odmowa wykonania czynności materialno-technicznej powinna być decyzją administracyjną. Co gdy wzywam gminę do usunięcia naruszenia prawa (warunków technicznych) poprzez usunięcie znaku drogowego? Czy odmowa wykonania czynności materialno-technicznej (usunięcie znaku) w tym wypadku musi być decyzją administracyjną i przysługuje od niej odwołanie?

      Pozdrawiam
      MB

  • Patrzyłam np. w LEX na “tezy z piśmiennictwa” w takim wyroku nr II SA/Ol 19/10 i tam jest kilka mnie frapujących kwestii proceduralnych, bo sąd w sumie dobrze powiedział, że skro ktoś dostał decyzję, to powinien się jeszcze cieszyć, bo ma odwołanie. Ja też tak uważam. Ale w tych tezach jest, że sąd zrobił źle. I dla mnie jako osoby, która takie wnioski rozpatruje jest to teraz problem, czy słuchać sądu, czy jakiegoś zupełnie nieznanego komentatora? Czy można się w ogóle powoływać na tezy osób, które nie są profesorami prawa? Czy powoływanie się na tezy tych osób nie jest jakimś obciachem?
    Dlatego wcześniej pytałam o “prawdziwe” publikacje w sprawach procedury, pisanych przez jakichś profesorów.

    • Zdecydowanie polecam bazę orzecznictwa sądów administracyjnych na stronie NSA bardziej niż LEX. W tej bazie można ustawić ustawę o dostępie jako “Przywołane przepisy” i oddać się lekturze :)

      Do ustawy o dostępie do informacji publicznej jest komentarz (Kłaczyński/Szuster, 2003), ale jest on nieaktualny w takich istotnych kwestiach jak właśnie skarga na bezczynność, gdyż orzecznictwo od tamtego czasu poszło w kierunku, powiedzmy, bardziej pro-obywatelskim. Chociaż pewne rozważania teoretyczne – w szczególności dotyczące kwestii kiedy mamy decyzję a kiedy czynność materialno-techniczną w mojej ocenie zachowały aktualność.

  • Zachęcam do zapoznania się z orzecznictwem sądów administracyjnych w sprawach dotyczących dostępu do informacji publicznej, gdyż znaleźć tu można szereg interesujących wyjątków.

    Odnośnie samych przesłanek procesowych skargi na bezczynność polecam I OSK 262/08:

    Udostępnienie informacji publicznej jest czynnością, o której mowa w art. 3 § 2 pkt 4 P.p.s.a. W odniesieniu do aktów z art. 3 § 2 pkt. 4 P.p.s.a. środka zaskarżenia należy poszukiwać w art. 52 § 3 P.p.s.a. Niemniej jednak ustawa o dostępie do informacji publicznej tego typu środków zaskarżenia nie przewiduje, a w odniesieniu do aktów i czynności z art. 3 § 2 pkt 4 P.p.s.a. nie przewiduje ich również kodeks postępowania administracyjnego. Zauważyć należy, że przepis art. 52 P.p.s.a. uzależnia uruchomienie drogi postępowania sądowoadministracyjnego od wyczerpania środków zaskarżenia. Ma to jednak miejsce wówczas, gdy takie środki przysługują, czy to na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego, czy to przepisów szczególnych, czy też ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Jak wyżej wskazano środków takich nie przewiduje zarówno ustawa o dostępie do informacji publicznej jak i w zakresie aktów i czynności kodeks postępowania administracyjnego. Ponadto wskazać należy, że wykładnia językowa art. 52 § 3 P.p.s.a. upoważnia do stwierdzenia, że przepis ten odnosi się do skarg na akty i czynności, a nie bezczynności w zakresie wydawania aktów.

    Powyższe rozważania prowadzą więc do wniosku, że skoro skarga na bezczynność w sprawie dostępu do informacji publicznej zmierza do jak najszybszego rozpatrzenia wniosku, a ustawa nie stawia dodatkowych warunków do jej wniesienia, to może być ona wniesiona do sądu administracyjnego bez wezwania do usunięcia naruszenia prawa.

    A jeśli chodzi o samą kwalifikację czynności materialno-technicznej informacji o tym, że przedmiot wniosku nie jest informacją publiczną, to polecam np. II SAB/Op 9/08:

    W świetle regulacji komentowanej ustawy nie można bowiem uznać za zobowiązany do udzielenia informacji publicznej podmiot, który żądanych informacji nie posiada. Tym samym, nie można także przyjąć, iż organ był w tym zakresie obowiązany wydać decyzję o odmowie udostępnienia informacji. Przewidziane w art. 16 ust. 1 u.d.i.p. rozstrzygnięcie, mające postać decyzji odmawiającej udzielenia informacji, jest wydawane jedynie w sytuacji gdy na organie ciąży obowiązek udzielenia takiej informacji (a zatem zachodzą wymagane przesłanki), lecz żądane informacje nie mogą być udostępnione ze względu na wystąpienie okoliczności określonych w art. 5 u.d.i.p. lub we wskazanych w tym przepisie ustawach szczególnych. Brak właściwości rzeczowej wyłącza zaś podjęcie merytorycznego rozstrzygnięcia jakim jest decyzja. W razie braku koniecznej przesłanki podmiotowej, zgodnie z ukształtowanym w doktrynie i orzecznictwie stanowiskiem, przyjąć więc trzeba, że podmiot do którego wniesiono żądanie zobligowany jest jedynie do powiadomienia wnioskodawcy o zaistniałym stanie rzeczy (por. wyrok NSA z dnia 27 września 2002 r., sygn. akt II SAB 289/02, niepubl.).

  • Dziękuję za pomoc i radę! Zdecydowanie lepiej czytać orzeczenia sędziów niż jakieś mało rozumne tezy z LEXa, które nijak się później mają do rzeczywistości.
    Pozdrawiam gorąco i zabieram się za czytanie powołanych wyroków.

  • “Odnośnie samych przesłanek procesowych skargi na bezczynność polecam I OSK 262/08″ godzinę temu też do tego dotarłem ;-)

    II SAB/Op 9/08 bardzo ciekawe

    @Ewa zobacz wyrok NSA z dnia 16 marca 2010 r. syng. akt I OSK 1715/09. On precyzuje jakie działania podjęte przez organ są prawidłowym wykonaniem wniosku o udostępnienie informacji publicznej

    Pozdrawiam
    MB

  • W temacie polecam nowy tekst na tym blogu: Dostęp do informacji publicznej: rozstrzygnięcia i ścieżka odwoławcza. W założeniu ma to być trzy-częściowy cykl.

  • Świetnie, teraz będę odsyłała koleżanki tutaj, bo więcej się można dowiedzieć:)

    Czyli w tej sprawie II SA/Ol 19/10 to raczej popierać wyrok sądu, a nie komentarz do niego?
    Decyzja da petentom prawo odwołania się.

  • Najlepsze jest to że taki organ jak GDDKiA potrafi taki wniosek przekierować do Ministerstwa Infrastruktury twierdząc, że udostępnienie opinii biegłych sądowych, opinii prawnych bądź innych dokumentów nie leży w jego kompetencji. Albo powinien napisać, że nie ma wymienionych dokumentów, albo że nie jest to informacja publiczna. Śmiech na sali ;-)

  • Pięknie dziękuję Panie Mikołaju! Wspaniała argumentacja. Czy pisząc np. decyzje będzie można się na ten Pana pogląd powoływać (oczywiście wskazując źródło i autora)?

    • Po lekturze większej ilości orzeczeń w podobnych sprawach doszedłem do wniosku, że jednak bezpieczniej dla organu byłoby decyzji nie wydawać – zachęcam do lektury.

So, what do you think?