Kiedy nadejdzie kryzys, czyli o przewidywaniu w ekonomii

Wpis z dnia 18.01.2008, umieszczony w kategorii "Ekonomia".

W związku z wpisem na blogu Szymona Mazurka nachodzi mnie taka refleksja - a może faktycznie ekonomia nie jest o zgadywaniu i wróżeniu ze szklanej kuli, ale o wyjaśnianiu procesów i wskazywaniu na prawidłowości? Oczekuje się od ekonomistów, żeby odpowiedzieli na pytanie - będzie kryzys czy nie - ale tak naprawdę to nikt na to pytanie nie jest w stanie odpowiedzieć.

Ze względu na ideologiczne sympatie niektórzy będą wieszczyć kryzys zawsze (e.c. Austrians), inni znowuż rękami i nogami będą się bronić przed takim stwierdzeniem; inni jeszcze będą zawsze mieli gotowe niezawodne recepty jak kryzysu uniknąć (vide artykuł S. Brittana w dzisiejszym FT). Wygląda jednak na to, że żadna teoria, niezależnie od stopnia formalizacji, czy wykorzystanych narzędzi, zwyczajnie nie jest w stanie uwzględnić właśnie tych czynników, które w ostatecznym rozrachunku zdecydują jak w przyszłości będzie wyglądać gospodarka.

I nie chodzi mi o uwzględnianie wszystkich możliwych czynników - praktyka pokazuje, że nawet wybranie i wyważenie tych najważniejszych sprawia poważne problemy. Przykładem może być tutaj zjawisko określane jako disinflation, czyli zmniejszenie inflacji (nie mylić z deflacją). Wiąże się ono z “przykrywaniem” inflacji przez wzrost produkcji, konkurencyjności, rozwój technologii. Ale jak to wszystko wymierzyć? Jak (nie arbitralnie) podać stopę inflacji, który wskaźnik wybrać?

Może wizja Miltona Friedmana (Methodology of Positive Economics, 1966) ekonomii jako nauki skierowanej na przewidywanie, to chimera, której nie warto łapać? Może lepiej skupić się na wyjaśnianiu tego, co wyjaśnić można? Oczywiście każdy ekonomista może mieć swoje przewidywania, co do przyszłości, tylko czy to jest istota ekonomii?

Czy będzie kryzys? Prawdopodobnie tak - jest to bardzo wygodna odpowiedź dopóki nie mówimy kiedy. Kiedy? Who knows…

— 18/01/2008 | Trackback

Komentarzy: 8

  1. Szymon Mazurek powiedział/a:

    Ekonomia ma jeszcze jeden problem z przewidywaniem: narzędzia badawcze mogą ingerować w badany przedmiot. Tak jest z modelami kryzysów na rynkach finansowych. Wiedza rozprzestrzenia się na rynku i gracze rynkowi zaczynają reagować inaczej, znając założenia i wnioski modelu ekonomicznego. Dzięki takiemu mechanizmowi uczenia każdy kolejny kryzys może wyglądać inaczej. I jak tu prognozować?

  2. jaś skoczowski powiedział/a:

    przepraszam, ale jeżeli naukowiec nie może przewidzieć przyszłych wydarzeń, to po co mi naukowiec? równie dobrze może zająć się astrologią.

  3. Mikołaj Barczentewicz powiedział/a:

    Problem polega na tym, że po prostu się nie da. Wynika to z natury informacji, która byłaby niezbędna do takich przewidywań.

  4. Michał Gancarski powiedział/a:

    @jaś skoczowski

    Przecież żadna nauka nie przewiduje przyszłości. Co najwyżej stara się przewidzieć efekt kontrolowanych eksperymentów i potem znaleźć zastosowanie dla tak ograniczonej wiedzy. Ekonomia nie różni się pod tym względem od nauk przyrodniczych.

    Zresztą - na cholerę komu historia?

  5. Mikołaj Barczentewicz powiedział/a:

    @Michał Gancarski

    Słuszna uwaga. Nagle dochodzimy do sytuacji, że ekonomia jest jedyną nauką, od której wymaga się żeby przewidywała dosłownie wszystko, podczas gdy wobec pozostałych nauk nasze wymagania są znacznie skromniejsze.

    Statystyka, czy historia w ogóle jest nam bardzo pomocna, tylko musimy pamiętać, że statystycznie da się udowodnić największą nawet bzdurę, tylko teoria pozwala nam właściwie oceniać dane. Oczywiście między danymi empirycznymi a teorią jest sprzężenie zwrotne, bez doświadczenia żadnej teorii byśmy nie stworzyli.

  6. SK powiedział/a:

    No dobrze, dobrze, tylko ja mam w takim razie inne pytanie: Czy ekonomia jest w stanie wypowiadać zdania prawdziwe typu: jeżeli… to… ? Bo jak tak, to mamy przewidywanie, jak by tego nie nazwać. Jeżeli rząd będzie potajemnie dodrukowywał pieniądze, to wystąpi efekt Cantillona i ostatnie odbiorcy pieniądza zostaną okradzeni. As simple as that.

  7. Michał Gancarski powiedział/a:

    @SK:

    Tak, potrafi. O tym jakie będą efekty kontroli cen w Wenezueli było wiadomo gdy tylko Chavez je wprowadził. O skutkach istnienia płacy minimalnej też nie ma co specjalnie dyskutować. Problemem jest zazwyczaj dokładnie zmierzenie efektu, a nie określenie jego natury.

  8. Mikołaj Barczentewicz powiedział/a:

    @SK:

    Oczywiście tak, tylko trzeba pamiętać, że te przewidywania mają charakter jakościowy, nie ilościowy (bo to już jest wróżenie z fusów lub ze szklanej kuli, jak kto woli).

    Właśnie o takim rodzaju przewidywania pisałem (a może faktycznie ekonomia nie jest o zgadywaniu i wróżeniu ze szklanej kuli, ale o wyjaśnianiu procesów i wskazywaniu na prawidłowości).

    Wracając do przykładu kryzysu - ekonomia może podać nam cały szereg warunków “jeżeli … to …”, ale problem polega na tym, że nie dysponujemy wiedzą, którą moglibyśmy wykorzystać jako poprzednik tej implikacj.

Pozostaw komentarz

Możesz używać tych tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>