Komentarz do planowanych zmian w oświacie
Wpis z dnia 13.02.2006, umieszczony w kategorii "Ekonomia".
Jak podały w dniu dzisiejszym media, minister edukacji Michał Seweryński zapowiedział zmiany w systemie oświaty, mające polegać m.in. na obniżeniu do lat 5 wieku, w którym dzieci objęte są obowiązkiem szkolnym. Jest to kolejny przejaw etatystycznej mentalności kolejnej rządzącej nami ekipy.
Rzeczą podstawową jest, że edukacja powinna zostać sprywatyzowana, gdyż jedynie mechanizmy rynkowe i prawdziwa konkurencja są w stanie zagwarantować poziom i sposób nauczania adekwatny do zapotrzebowania (a nie widzimisię urzędników).
Obniżenie wieku szkonego jest ukrytą realizacją postulatu “obowiązku przedszkolnego”. Wszystkie tego typu pomysły wynikają z podstawowego schematu myślowego - obywatel jest głupi (w tym przypadku rodzic) - nie wie, co jest dobre dla jego dziecka i w związku z tym decydować o wychowaniu jego pociechy musi państwo (czyt. urzędnik). Jest to etatyzm w najczystszej postaci.
Warto zauważyć też inny postulat ministra - “obniżenie cen podręczników i zmiany w systemie ich sprzedaży” - dla każdego, kto potrafi myśleć logicznie jest to równoważne państwowej regulacji cen i dystrybucji. Oczywiste jest, że takie działanie przyniesie same straty, ale (jeśli taki pomysł zostanie zrealizowany) będziemy musieli doświadczyć tego wszyscy na własnej skórze. Jak powiedział laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, Milton Friedman: “rządy nie uczą się niczego. Tylko ludzie się uczą.”
Należy wyrazić ubolewanie, że PiS uważający się za partię konserwatywną, kroczy po ścieżce kierunku lewicowego etatyzmu, która z konserwatyzmem niewiele ma wspólnego.
— 13/02/2006 | Trackback



25.02.2006, 11:59
Schemat myślenia jest inny. Ludzie (niewolnicy) należą do państwa, dzieci też, państwem rządzą urzędnicy (niewolnicy którzy są chwilowo nadzorcami), chyba jasne. Skoro tak to kto decyduje kiedy i co kto ma robić, oczywiście ktoś kto jest poinformowony i wtajemniczony. Trudno to rozumieć inaczej niż, rozpoczęcie wcześniejszej tresury, jak u zwierzat. Muszą być ulegli a nie stanie się im żadna krzywda, chyba że pójdą na wojnę ale taka tresura dotyczy tylko wyjątkowych.
25.02.2006, 12:28
Nie wiem, czy naprawdę urzędnicy myślą o obywatelach jako o swojej własności. Raczej jako o poddanych, za których trzeba podejmować decyzje, bo sami nie są w stanie tego zrobić.