Problem wiedzy w Ekonomii
Wpis z dnia 17.05.2007, umieszczony w kategorii "Ekonomia".
Russel Roberts na blogu Cafe Hayek przypomina bardzo ważny cytat ze słynnego eseju Friedricha von Hayeka The Use of Knowledge in Society, który w polskim przekładzie brzmi (Wykorzystanie wiedzy w społeczeństwie, [w:] Hayek F., Indywidualizm i porządek ekonomiczny, tłum. G. Łuczkiewicz, Wyd. Znak, Kraków 1998) :
Szczególny charakter problemu racjonalnego porządku ekonomicznego wynika właśnie z faktu, że wiedza o warunkach, z której musimy korzystać, nigdy nie występuje w postaci skoncentrowanej czy zintegrowanej, lecz wyłącznie w formie rozproszonych okruchów niepełnej i często sprzecznej wiedzy posiadanej przez wszystkie z osobna jednostki.
W komentarzach na Cafe Hayek zostało podniesionych kilka kluczowych kwestii, które uważam za warte przytoczenia:
- Nawet gdyby sie dało zgromadzić wszelką wiedzę w jednym miejscu (co jest oczywiście niemożliwe z powodu jej natury, a nie z przyczyn technicznych jak myśli wielu), to byłaby ona bezużyteczna z powodu braku zuniformizowanych miar, cen, które mogą być ustalone tylko w prawdziwym procesie rynkowym.
- Byłaby ona bezużyteczna dlatego też - że jak zauważa Hayek - wiedza jednostek jest częst sprzeczna. Trzeba brać pod uwagę, że mówimy tu także o indywidualnym doświadczeniu, intuicji - niemożliwa jest tu żadna agregacja.
- Jak zauważył jeden z komentujących - wiedza nie tylko nie jest dana jednemu umnysłowi, ale też jeden umysł nie mógł zrobić z niej żadnego pożytku, gdyż nie tylko informacja jest rozproszona, ale także zdolności kognitywne, potrzebne do jej przetworzenia. Tak samo jest ze zdolnością do przekształcenia informacji oraz jej zrozumienia w działanie.
Cały czas odnosze wrażenie, że przeważająca większość ekonomistów nie rozumie doniosłości tego faktu i podstawowych implikacji z niego wypływających.
— 17/05/2007 | Trackback



18.05.2007, 10:39
Dodałbym jeszcze czwarty komentarz do tej listy: zasób wiedzy zgromadzonej w jednym miejscu przestałby się powiększać. Rozproszenie wiedzy jest jednym z głównych czynników jej rozwoju, który ma w zasadzie charakter ewolucyjno-probabilistyczny (ale połączenie
). W tym sensie, że poszczególne jednostki zdobywające wiedzę konkurują ze sobą, walczą o zwolenników, o dowody i potwierdzenia. W ten sposób wiedza się upowszechnia, sprawdza się w praktyce i uzyskuje status mainstream. Ale wokół takiego prądu jest oczywiście mnóstwo innych atomów wiedzy (tak jak napisałeś, często sprzecznych). I one również mają zwolenników, podlegają falsyfikacji, weryfikacji, specyficznego rodzaju naukowemu konkursowi piękności. Część się sprawdza, część sprawdza się w określonych warunkach, a część wcale. Ale ten dynamizm i rozproszenie gwarantuje wzajemne zderzanie się atomów wiedzy i jej rozwój.
19.05.2007, 22:36
Odnoszę wrażenie, że mówisz tylko o pewnej bardzo wąskiej części wiedzy. Oczywiste jest, że ani uwaga Hayeka ani moje powyższe nie odnosiły się (przynajmniej przede wszystkim) do wiedzy naukowej.
“Wiedza”, o której tu mowa to raczej “informacja w społeczeństwie”. Nie chodzi tu o to, że dwóch naukowców może mieć sprzeczne poglądy na temat pewnego zjawiska, tylko o taką sytuację, że na przykład jednemu biznesmenowi wydaje się (intuicja, doświadczenie), że dojdzie do zwiększenia popytu na pewien produkt, inny biznesmen zaś - uważa wręcz przeciwnie. Do tej wiedzy zalicza się też to, czy Smith dzisiaj ma dobry humor i chce iść do kina, czy też nie.
Nie może tu być oczywiście mowy o żadnym “mainstreamie”.
24.05.2007, 23:31
Ja wcale nie miałem na myśli tylko wiedzy naukowej. Mainstream w szerszym znaczeniu będzie dotyczył tych informacji, które przekonują innych, że są prawdziwe. To słowo faktycznie nie jest może najszczęśliwsze, bo implikuje, że jest jakiś prąd dominujący. Ale ogólnie chodzi mi o to, że sprzeczność jednostkowych informacji prowadzi do poszerzania zasobu całej wiedzy, bo motywuje do sprawdzania ich prawdziwości i ich stosowania w innych warunkach.