Przeciw płacy minimalnej
Wpis z dnia 03.03.2006, umieszczony w kategorii "Ekonomia".
Zamieszczam tłumaczenie tekstu Repeal the Minimum Wage prof. Hansa F. Senholza, który został opublikowany na stronie Mises Institue, 27 grudnia 2005. Ważna dla właściwego zrozumienia artykułu jest uwaga, że opiera się on na realiach amerykańskich.
Przeciw płacy minimalnej
Oryg.: Repeal the Minimum Wage
Autor: Hans F. Sennholz, Professor Emeritus Grove City College, Adjunct Scholar of the Mises Institute.
Mises Institue, 27 grudnia 2005
Tłumaczenie: Mikołaj Barczentewicz
Dobre intencje, połączone z błędem i ignorancją, mogą mieć niepożądane konsekwencje. Nie ma na to lepszego przykładu niż płaca minimalna.
Jej celem jest podniesienie płac i polepszenie warunków życia biednych pracowników, ale w rzeczywistości skazuje one wielu na chroniczne bezrobocie. Energicznie zwiększając koszty niewykwalifikowanej pracy, w efekcie wyrugowuje tę pracę z rynku. Obecnie wielu polityków, którzy ani nie posiadali ani nie zarządzali żadnym przedsiębiorstwem i nie zatrudniali takich pracowników, nie przestaje lamentować i potępiać niskich pensji, obiecując podniesienie płacy minimalnej przy użyciu prawa i regulacji.
Oficjalne federalne minimum obecnie jest na poziomie 5.15$ za godzinę, ale faktyczne minimum jest znacznie wyższe. Żaden pracodawca nie może przeoczyć świadczeń dodatkowych, które jest zmuszony wypłacać ponad to minimum. Są to podatki na ubezpieczenie społeczne (Social Security), na rekompensaty dla bezrobotnych i pracowników, a także płatne urlopy.
W niektórych branżach sam podatek na rekompensaty dla pracowników może wynieść więcej niż połowę płac. Jeśli dodatkowo pracodawca ponosi koszty ubezpieczenia medycznego pracownika, koszty pracy mogą stanowić nawet dwukrotność płacy minimalnej. Kiedy gorliwym członkom Kongresu uda się zwiększyć minimum o dwa lub trzy dolary, miliony młodych ludzi może zostać skazanych na stałe bezrobocie.
Stopa bezrobocia jest wprost proporcjonalna do nadwyżki kosztów pracy nad produktywnością. W wielu europejskich krajach, gdzie oficjalna płaca minimalna jest wyższa niż 10$ za godzinę, stopa bezrobocia mierzona jest w liczbach dwucyfrowych, pomimo ogromnych wydatków państwowych na „tworzenie miejsc pracy”. Niektóre ofiary ochoczo godzą się ze swoim losem i wiodą bezczynne życie na niskim poziomie. Wielu uczy się pracować na czarnym rynku, gdzie dobra są wytwarzane i usługi są świadczone łamiąc prawo dotyczące płacy minimalnej i wiele innych regulacji. Ale większość ofiar stanowią ludzie młodzi, bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, którzy reagują agresją i przemocą. Stopa bezrobocia w tej grupie jest wielokrotnością stopy oficjalnej. Jeśli społeczeństwo będzie podzielone etnicznie, doświadczenie zawodowe i produktywność młodych będzie jeszcze niższa a stopa bezrobocia wśród nich może osiągnąć 100%. Taka sytuacja na rynku pracy powoduje gniew i furię, która nie tylko prowadzi do zwiększenia przestępczości, ale także może się przerodzić w takie akty wandalizmu, jakie mogliśmy zaobserwować ostatnio we Francji. Wydarzenia te przypominają zamieszki wywołane przez bezrobotnych Amerykanów w Watts w 1965, w San Francisco w 1966, Detroit i Baltimore w 1967, Chicago Cleveland w 1968 oraz w Los Angeles w 1992.
Ta sytuacja jest najbardziej niebezpieczna w miastach i stanach, gdzie stanowe minima są jeszcze wyższe niż te ustalone przez rząd federalny. Płaca minimalna została wprowadzona w pojedynczych stanach na długo przed polityką New Deal’u, która sprawiła że rząd federalny stał się głównym legislatorem i regulatorem pracy. Rządy stanowe wciąż stanowią awangardę podwyższania kosztów pracy. Stopy bezrobocia poszczególnych stanów wskazują na polityczną siłę ruchu płac minimalnych.
Niewielu ekonomistów ma odwagę by wskazać prawo pracy i jej regulacje jako przyczynę masowego bezrobocia. Niewielu, którzy zebrali się na tę odwagę akcentuje nieograniczony popyt na pracę, ale zawsze mając na uwadze, że jej koszty ograniczają ten popyt. Niewielu pracodawców, jeśli w ogóle jacykolwiek, świadomie kupują pracę, która kosztuje więcej niż przynosi dochodu (wytwarza), tak samo jak niewielu pracowników kupuje dobra, które w ich mniemaniu, kosztują więcej niż są warte. Obecnie ekonomiści, którzy ośmielają się wskazać prawo pracy jako przyczynę masowego bezrobocia, są krytykowani, potępiani, skazywani i szykanowani jako bezduszni i bezlitośni agenci i rzecznicy chciwych pracodawców.
Politycy zdobywają poklask i wygrywają wybory, dzięki licznym płacowym obietnicom i innym zapewnieniom – bez znaczenia jak bardzo oderwanym od rzeczywistości. Niektórzy z nich bez wątpienia są makiawelistami i mają pełną świadomość negatywnych konsekwencji takich działań, ale nie zaprzestają obietnic w nadziei na zdobycie głosów. Mogą proponować nowe programy „tworzenia miejsc pracy” jak prace publiczne, sąsiedzkie korpusy młodzieżowe (neighborhood youth cors), korpusy pracy (job corps) i inne. Niektórzy politycy szczerzy i uczciwi, ale nie dociera do nich rozumowanie ekonomiczne. Są całkowicie nieświadomi nieubłaganych praw ekonomii, ale za to bardzo elokwentni we wszystkich kwestiach prawa i polityki. Z oczami zalepionymi potrzebami i żądaniami pracowników oraz ich rodzin pragnących utrzymania płacy minimalnej, pokładają swoje zaufanie w regulacji gospodarki i siłę policji by je egzekwować.
Złagodzenie bezrobocia spowodowanego przez płacę minimalną to przywrócenie wolności na rynku pracy; pozwoli ono jej kosztom na dostosowanie się do produktywności i da zatrudnienie każdemu młodemu mężczyźnie i kobiecie chętnej i gotowej do pracy. Wolny rynek pracy powita młodych ludzi, którzy nie tylko nabiorą ducha pracy, ale także podniosą swoje umiejętności i nabędą doświadczenie. Produktywność pracy amerykańskiej młodzieży szybko wzrosłaby, przekraczając poziom na którym miliony skazane są na bezczynność. Wolność ma tysiąc czarów, nawet na rynku pracy.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Tekst, ani żadna jego część, nie może być przedrukowywany, ani w jakikolwiek sposób reprodukowany, czy powielany mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywany w środkach publicznego przekazu bez zgody autora.
Proszę się tym nie przerażać, jesli ktoś chce wykorzystać ten tekst to proszę o kontakt. Generalnie jestem przeciwnikiem prawa autorskiego, ale wykorzystuje przywileje dane mi przez obowiązujący system.
— 03/03/2006 | Trackback



11.03.2006, 20:44
Autor tego opracowania powinien dostać za niego 1 dolara, bo na 5,15 nie zasłużył.
28.03.2006, 20:18
A recenzent nawet na 1$ nie zasłużył…