Rothbard obala mit Reagana
Wpis z dnia 18.02.2006, umieszczony w kategorii "Ekonomia, Wielki kryzys".
Jestem właśnie w trakcie tłumaczenia America’s Great Depression Murraya N. Rothbarda. Niedługo zacznę zamieszczać fragmenty tej książki na swojej stronie. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewną poruszaną przez Rothbarda kwestię we wstępie do czwartego wydania, a mianowicie tak zachwalaną w naszych środowiskach konserwatywno-liberalnych - reaganomikę.
Rothbard pisał swój tekst w roku 1982, z jednej strony miał już pewne doświadczenie działania nowej administracji, z drugiej strony można powiedzieć, że jego ocena nie jest właściwa, gdyż nie iobejmuje całości rządów Ronalda Reagana.
To, co krytykuje Rothbard okazało się jednak wyznacznikiem całej polityki ekonomicznej państwa, zwanej reaganomiką, czyli obniżanie podatków i wzrost wydatków publicznych - prowadzący do gigantycznego deficytu budżetowego. Dlatego uważam, że warto zapoznać się z analizą tego typu działań w oparciu o misesowską teorię cykli koniunkturalnych i pieniądza.
Poniżej przytaczam fragmenty wstępu do czwartego wydania America’s Great Depression Murraya N. Rothbarda.
Bliźniaczymi cechami „reaganomiki” do tej pory były ogromny deficyt i nadzwyczajnie wysokie stopy procentowe. Podczas gdy deficyty budżetowe to zjawiska zawsze szkodliwe, choć tylko czasami powodujące inflacje, leczenie ich przez podnoszenie podatków jest równoważne leczeniu choroby przez zastrzelenie pacjenta. W pierwszej kolejności, wyższe podatki dają po prostu rządowi więcej pieniędzy do wydania, co powoduje, że wydatki, a zatem i deficyt, będą wciąż rosły. Z drugiej strony – obniżenie podatków – wywiera wielki polityczny nacisk na Kongres i administrację, by wydatki ograniczały.
Patrząc bardziej bezpośrednio – absurdem jest stwierdzenie, że podatek jest w jakikolwiek sposób lepszy, z punktu widzenia konsumenta, niż wyższa cena. Jeśli cena produktu rośnie z powodu oczekiwanej inflacji, konsument wychodzi na tym źle, ale przynajmniej cały czas może cieszyć się używaniem produktu. Ale jeśli rząd podnosi podatki, by zapobiec wzrostowi cen, konsument nie dostaje nic w zamian. Po prostu traci swoje pieniądze, nie otrzymując za to żadnej usługi, z wyjątkiem możliwości bycia styranizowanym przez rząd, który został zmuszony subsydiować. O ile inne czynniki są takie same, to wzrost ceny jest zawsze bardziej korzystny niż podatek.
Deficyt powinien być eliminowany jedynie przez ograniczenie rządowych wydatków. Jeśli podatki i rządowe wydatki będą jednocześnie drastycznie obniżone, pożytecznym efektem będzie obniżenie pasożytniczego obciążenia produktywnej działalności sektora prywatnego.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Tekst, ani żadna jego część, nie może być przedrukowywany, ani w jakikolwiek sposób reprodukowany, czy powielany mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywany w środkach publicznego przekazu bez zgody autora.
Proszę się tym nie przerażać, jesli ktoś chce wykorzystać ten tekst to proszę o kontakt. Generalnie jestem przeciwnikiem prawa autorskiego, ale wykorzystuje przywileje dane mi przez obowiązujący system.
— 18/02/2006 | Trackback



Mikołaj Barczentewicz
Proszę tylko nie zapominać, że tekst tutaj opublikowany jest jedynie tłumaczeniem. Za ...
Avx
Ale bełkot. Widać, że autor nie ma pojęcia, o czym pisze. No na pewno nie czytał Syll...
kruzyk
Kurcze. Bardzo czegoś takiego teraz potrzebuję, jednak nie widać części kodu w tym ar...
Mikołaj Barczentewicz
Dzięki, muszę przyznać, że dość przypadkowa ;-)...
charles sztrazburger
Fajna fryzura...