<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Ekonomiczny model sądów bożych</title>
	<atom:link href="http://www.barczentewicz.com/ekonomiczny-model-sadow-bozych/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.barczentewicz.com/ekonomiczny-model-sadow-bozych/</link>
	<description>o prawie, filozofii i ekonomii</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 13:11:27 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
	<item>
		<title>By: GJP</title>
		<link>http://www.barczentewicz.com/ekonomiczny-model-sadow-bozych/comment-page-1/#comment-366</link>
		<dc:creator>GJP</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 11:47:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/filozofia-i-idee/ekonomiczny-model-sadow-bozych/#comment-366</guid>
		<description>Bardzo ciekawa analiza. Ale warto chyba uzupełnić ją o kilka uwag. Po pierwsze i chyba najważniejsze, z tekstu można wywnioskować, że ordalia przeprowadzały tylko instytucje Kościoła Katolickiego. Tymczasem (nie wiem wprawdzie jak w innych krajach, ale w Polsce raczej na pewno) ordalia przeprowadzano zasadniczo tylko przed sądami państwowymi (królewskimi, książęcymi, etc.). Kościół mógł stosować ordalia ewentualnie, jeśli uzyskał taki przywilej. Po drugie, próba żelaza, czy próba wody były niejako subsydiarnym środkiem dowodowym. Zazwyczaj wymagano świadków, jak ich nie było to jeszcze był pojedynek, a dopiero na końcu sąd boży (przy czym wiele statutów np. nakazywało, czy sugerowało, że w sprawach o cięższe przestępstwa nie powinno się przeprowadzać poszczególnych dowodów). Po trzecie wreszcie, próba żelaza mogła też wyglądać inaczej. Choćby Księga Elbląska () podawała że jeden ze sposobów wyglądał tak mniej więcej oto: kładło się kawałki rozgrzanego żelaza na ziemi w takiej odległości, aby delikwent mógł po nich stąpać w ten sposób, aby uczynić trzy kroki na żelazie (z których każde powinno mieć kształt i wielkość stopy dorosłego mężczyzny).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo ciekawa analiza. Ale warto chyba uzupełnić ją o kilka uwag. Po pierwsze i chyba najważniejsze, z tekstu można wywnioskować, że ordalia przeprowadzały tylko instytucje Kościoła Katolickiego. Tymczasem (nie wiem wprawdzie jak w innych krajach, ale w Polsce raczej na pewno) ordalia przeprowadzano zasadniczo tylko przed sądami państwowymi (królewskimi, książęcymi, etc.). Kościół mógł stosować ordalia ewentualnie, jeśli uzyskał taki przywilej. Po drugie, próba żelaza, czy próba wody były niejako subsydiarnym środkiem dowodowym. Zazwyczaj wymagano świadków, jak ich nie było to jeszcze był pojedynek, a dopiero na końcu sąd boży (przy czym wiele statutów np. nakazywało, czy sugerowało, że w sprawach o cięższe przestępstwa nie powinno się przeprowadzać poszczególnych dowodów). Po trzecie wreszcie, próba żelaza mogła też wyglądać inaczej. Choćby Księga Elbląska () podawała że jeden ze sposobów wyglądał tak mniej więcej oto: kładło się kawałki rozgrzanego żelaza na ziemi w takiej odległości, aby delikwent mógł po nich stąpać w ten sposób, aby uczynić trzy kroki na żelazie (z których każde powinno mieć kształt i wielkość stopy dorosłego mężczyzny).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

