O legalności prawa
Wpis z dnia 31.01.2007, umieszczony w kategorii "Filozofia, idee i społeczeństwo".
Sir William Blackstone (1723-1780) - jeden z największych teoretyków common law:
Żadne ludzkie prawo nie posiada jakiejkolwiek legalności (prawomocności) jeśli jest sprzeczne z prawem natury; a te prawa które są z prawem natury zgodne, wywodzą wszelką swoją siłę i cały swój autorytet z tego oryginału.
— 31/01/2007 | Trackback



07.02.2007, 15:29
Wszystko pięknie. Tylko co to jest prawo natury?
09.02.2007, 10:53
Trochę o tym napisał Rothbard »
10.02.2007, 11:12
Podejrzewałem, że tak odpowiesz
Rothbard pisze:
Ale niestety, ja zgodzić się z tym nie mogę. IMHO prawo naturalne nie jest tak niezmienne, jak mogłoby się wydawać. Zmienia się bowiem natura człowieka, tak jak zmieniają się warunki, w których funkcjonuje.
Poza tym, sam pomysł odkrywania prawa naturalnego za pomocą rozumu kwestionuje jego niezmienność. Przecież to właśnie rozum jest tym, co najbardziej dynamicznie się rozwija. A skoro zmienia się sposób poznania, to prawdopodobnie wyniki poznania też będą inne.
Więc czym jest prawo naturalne? Jakiś przykład niezmiennego, obiektywnego prawa naturalnego?
10.02.2007, 14:34
Natural Law and Science:
Generalnie polecam całą pierwszą część do Ethics of Liberty (Introduction: Natural Law), gdzie Rothbard bardziej szczegółowo zajmuje się pojęciem prawa naturalnego.
10.02.2007, 16:28
A skąd twierdzenie o niezmienności genetycznej i biologicznej? Wszystkie organizmy (także człowiek) zmieniają się. Tylko dość wolno…
11.02.2007, 12:04
Zmienność pomiędzy osobnikami może być zmiennością rekombinacyjną (proces crossing-over), mutacyjną lub fenotypową (oddziaływanie środowiska - nie jest dziedziczone).
Jednak to, że ludzie różnią się między sobą (nawet bardzo - patrząc na rasy), nie zmienia faktu, że make-up, o którym mówi Carmichael nie jest niezmienny. Ten zestaw stałych cech jest wyróżnikiem gatunku, jeśli doszłoby do ich zmiany to nie mielibyśmy już do czynienia z homo sapiens.
11.02.2007, 16:14
Wolfgang Wickler
Biologia dziesięciu przykazań
12.02.2007, 11:01
Nie wiem, co ten argument ma mieć wspólnego z koncepcją prawa naturalnego. Prawo naturalne nie zależy od tego jak funkcjonuje natura poza człowiekiem. Jest ono związane tylko i wyłącznie z naturą samego człowieka.
Tego typu porównania nie mogą mieć wartości naukowej, gdyż człowiek jest zasadniczo różny od zwierząt, które są zdeterminowane do dążenia do celów zgodnych ze swoją naturą, podczas gdy człowiek posiada rozum pozwalający na odkrycie tych celów i wolną wolę by wybierać.
Jak pisze F. Copleston, S.J. (Aquinas (London: Penguin Books, 1955), str. 213-214):
12.02.2007, 13:11
Właśnie, w tym co napisałeś tkwi cały problem koncepcji prawa naturalnego (jako obiektywnej, niezmiennej prawdy o człowieku).
Z jednej strony odwołuje się ona do uniwersalnej natury człowieka: jądra, zbioru głównych cech konstytuujących gatunek ludzki - odrobinę szerzej rozumianej biologii. Z drugiej strony strony wskazuje na to, co odróżnia człowieka od świata przyrody: rozum i wolną wolę. Używając rozumu człowiek odrywa się niejako od swojej biologii i poznaje prawo naturalne. Sprzeczność tkwi w tym, że efekt tego poznania pozostaje w konflikcie z naturą człowieka. Ogranicza, oswaja, ukierunkowuje biologię. Więc jak można opierać na naturze coś, co wykracza poza naturę i jest patrzeniem przed siebie? Po co udowadniać, że prawo wywodzi się z natury, skoro naszą naturę pozostawiliśmy już dawno za nami? To jest właśnie to “życzeniowe” myślenie człowieka, o którym pisze Wickler. I wcale nie sprowadza moralności do biologii - wręcz przeciwnie.
Najpiękniejsze w człowieku jest - moim zdaniem - właśnie to, że wytworzył cały świat idei wykraczający poza jego naturę. I ten świat jest tak rozbudowany, że nie da się go sprowadzić do punktu wyjścia. Owszem, jest pewnie jakiś trzon etyczny, który pokrywa się z naturą - gdyby go nie było, już dawno byśmy wyginęli. Ale całe mnóstwo działań uznawany za etyczne (dobre) nie znajdzie uzasadnienia w naturze ludzkiej.
Sprowadzając dyskusję na grunt bardziej przyziemny (i wracając niejako do początku), taki przykład: W jaki sposób prawo własności da się wyprowadzić z prawa naturalnego?
12.02.2007, 16:27
M. Machaj:
I dwa dowody logiczne:
Hans-Hermann Hoppe: Etyka i ekonomia prywatnej własności
Własność i wymiana: Prawo własności (od słów: “Zajmijmy się teraz prawem naturalnym…”)
12.02.2007, 16:33
Ale ja właśnie mówię o tym “trzonie”, który ma charakter wyłącznie negatywny. Może trudno jest to zrozumieć dzisiaj, gdy panuje tendencja do prawnego opisania całej rzeczywistości, ale prawo naturalne nie opisuje działań “uznawanych za etyczne”, tylko wręcz przeciwnie - mówi nam o konsekwencjach działań nieetycznych (poza tym, jeśli odrzucamy prawo naturalne, to nie istnieje żadna obiektywna platforma aksjologiczna - krótko mówiąc - mamy pełny relatywizm - a to przecież kłóci się z wewnętrznym poczuciem sprawiedliwości, co znowu jest dowodem na to, że człowiek ma możliwość odkrywania porządku natury za pomocą rozumu).
13.02.2007, 20:43
Między cytatami, na które się powołujesz jest sprzeczność. Przyznaję, że pogubiłem się Twoim toku rozumowania.
Rothbard:
Machaj:
W końcu jakiej tezy bronisz? Że prawo naturalne jest czymś uniwersalnym i absolutnym, czy tylko jest punktem wyjścia dla różnych systemów prawnych (etycznych), co już jest pewnego rodzaju relatywizmem?
13.02.2007, 21:47
Sprzeczność jest tu tylko pozorna, wynika ona z niezrozumienia tego, co Machaj mówi o niezrozumieniu
Prawo naturalne jest czymś uniwersalnym i absolutnym, ale nie stanowi ono systemu prawnego. Do tego odnosi się M. Machaj mówiąc, że prawo naturalna kojarzy się z tezą “że wszystkie społeczeństwa z konieczności muszą mieć w swoich porządkach prawnych jakieś elementy „prawa naturalnego” - ta teza to po prostu znaczne uproszczenie, wskazujące na niezrozumienie sprawy i dlatego właśnie pisze o tym Machaj.
Prawo naturalne nie jest do końca punktem wyjścia, ale raczej nieodzowną i absolutną podstawą każdego systemu prawnego. Rothbard wielokrotnie powtarza, że nie można przesądzić jaki dokładnie system prawny się ukształtuje w konkretnej społeczności, ponieważ nawet zachowując - a raczej odkrywając - zasady prawa naturalnego, pozostaje wiele miejsca na specyficzne zwyczaje i tradycyjne ustalenia.
Przykładem różnych systemów prawnych mógłby być hipotetyczny system prawny społeczności komunistów, którzy dobrowolnie zgodzili się zamieszkać razem i uznać swoją własność za wspólną - takie reguły życia społecznego byłyby diametralnie różne od reguł społeczności anarchokapitalistów w typie bohaterów powieści Ayn Rand - jednak oba systemy mogą z powodzeniem opierać się na prawie naturalnym.
I tu wracamy do cytatu z Blackstone’a.