Hayek o Keynesie
Mateusz Machaj w swoim tekście opublikowanym na stronie Instytutu Misesa cytuje mój ulubiony ustęp Friedricha A. von Hayeka na temat J. M. Keynesa. Bardzo ciekawie prezentuje się on szczególnie w kontekście cytowanej przeze mnie już wcześniej wypowiedzi Miltona Friedmana (I think Keynes was a great economist. I think “General Theory” is a great book.).
Jego idee były głęboko osadzone w Marshallowskiej ekonomii, która była jedyną ekonomią, jaką znał. Chociaż był wszechstronnie oczytany, to jego wykształcenie ekonomiczne było ograniczone. Nie znał dobrze żadnego obcego języka oprócz francuskiego. Jak sam kiedyś stwierdził, z niemieckiego tekstu był w stanie zrozumieć tylko to, co już wcześniej znał. Ciekawe jest, że przed pierwszą wojną światową zrecenzował Theory of Money L. von Misesa dla Economic Journal (podczas gdy A. C. Pigou zrecenzował niewiele wcześniej Wicksella) i niczego się z tej książki nie nauczył. Obawiam się, że zanim zaczął rozwijać swoje teorie, nie miał solidnego wykształcenia w teorii ekonomii. Zaczynał od dość elementarnej ekonomii Marshalla, a dorobek Walras, Pareto, Austriaków i Szwedów stanowił dla niego zamkniętą księgę. Mam powody wątpić, czy w pełni opanował teorię handlu międzynarodowego; nie sądzę, by kiedykolwiek gruntownie przemyślał teorię kapitału; nawet w teorii wartości pieniądza, którą zajmował się we wczesnych pracach (by później ją krytykować) równania wymiany ilościowej teorii pieniądza interpretował w sposób uproszczony, a nie bardziej wyrafinowany jak u Alfreda Marshalla.
- Hayek, Friedrich A. 1966. „Personal Recollections of Keynes and the ‘Keynesian Revolution’”, w: Hayek, Friedrich A. 1978. New Studies in Philosophy, Politics, Economics and the History of Ideas. London: Routledge and Kegan Paul.
Kiedy nadejdzie kryzys, czyli o przewidywaniu w ekonomii
W związku z wpisem na blogu Szymona Mazurka nachodzi mnie taka refleksja – a może faktycznie ekonomia nie jest o zgadywaniu i wróżeniu ze szklanej kuli, ale o wyjaśnianiu procesów i wskazywaniu na prawidłowości? Oczekuje się od ekonomistów, żeby odpowiedzieli na pytanie – będzie kryzys czy nie – ale tak naprawdę to nikt na to pytanie nie jest w stanie odpowiedzieć.
Ze względu na ideologiczne sympatie niektórzy będą wieszczyć kryzys zawsze (e.c. Austrians), inni znowuż rękami i nogami będą się bronić przed takim stwierdzeniem; inni jeszcze będą zawsze mieli gotowe niezawodne recepty jak kryzysu uniknąć (vide artykuł S. Brittana w dzisiejszym FT). Wygląda jednak na to, że żadna teoria, niezależnie od stopnia formalizacji, czy wykorzystanych narzędzi, zwyczajnie nie jest w stanie uwzględnić właśnie tych czynników, które w ostatecznym rozrachunku zdecydują jak w przyszłości będzie wyglądać gospodarka.
I nie chodzi mi o uwzględnianie wszystkich możliwych czynników – praktyka pokazuje, że nawet wybranie i wyważenie tych najważniejszych sprawia poważne problemy. Przykładem może być tutaj zjawisko określane jako disinflation, czyli zmniejszenie inflacji (nie mylić z deflacją). Wiąże się ono z “przykrywaniem” inflacji przez wzrost produkcji, konkurencyjności, rozwój technologii. Ale jak to wszystko wymierzyć? Jak (nie arbitralnie) podać stopę inflacji, który wskaźnik wybrać?
Może wizja Miltona Friedmana (Methodology of Positive Economics, 1966) ekonomii jako nauki skierowanej na przewidywanie, to chimera, której nie warto łapać? Może lepiej skupić się na wyjaśnianiu tego, co wyjaśnić można? Oczywiście każdy ekonomista może mieć swoje przewidywania, co do przyszłości, tylko czy to jest istota ekonomii?
Czy będzie kryzys? Prawdopodobnie tak – jest to bardzo wygodna odpowiedź dopóki nie mówimy kiedy. Kiedy? Who knows…
Zmierzch fonografii
Michael Arrington* opublikował na blogu TechCrunch bardzo wartościowy tekst The Music Industry’s Last Stand Will Be A Music Tax. Cytuję:
Staje się coraz bardziej i bardziej trudnym dla przemysłu muzycznego ignorowanie podstawowej ekonomii jego własnej branży: nieegzekwowalnych praw własności (nie możesz pozwać wszystkich) i zerowego marginalnego kosztu produkcji (dzielenie plików jest śmiesznie proste).
I dalej:
Możesz nie zgadzać się z tym, że jest “sprawiedliwe”, że cena nagrań muzycznych będzie wynosić zero lub niemal zero, ale nie możesz nie zgodzić się z tym, że tak się stanie.
Jak więc wyglądać będzie nowy rynek muzyczny?
Osobiście uważam, że nowa era darmowych nagrań i płatnych koncertów jest bardzo dobrą rzeczą. Muzyczne nagrania staną się narzędziem marketingowym, zachęcającym ludzi do płacenia za koncerty i różne gadżety. Przemysł muzyczny będzie mniejszy w kategoriach przychodu, ale artyści chcący tworzyć sztukę, będą robić to nadal i wielu z nich będzie z tego dostatnio żyło.
Arrington wskazuje, że koncerny muzyczne mają tylko jeden ratunek i już czynią kroki w jego kierunku – chodzi oczywiście o powszechny podatek na ich rzecz. Autor dowodzi, że takie rozwiązanie zabije innowacyjność w branży, co nie dla każdego jest oczywiste (choć być powinno).
Jak już powiedziałem wcześniej, proszenie państwa o ratowanie umierającej branży jest zawsze (zawsze) złym pomysłem. A w tym konkretnym przypadku jest to monumentalnie głupi, niebezpieczny i zły pomysł.
Marcin Jagodziński w swoim komentarzu na ten temat posłużył się bardzo trafnym porównaniem:
dokładnie tak. muzyka towarzyszy nam od tysięcy lat i jeszcze trochę potowarzyszy. a płyty mają lat zaledwie 100. “koncerny płytowe”. przecież to brzmi jak “fabryki lokomotyw parowych”!
Nic dodać, nic ująć.
* M. Arrington – ekonomista, prawnik, przedsiębiorca, właściciel jednego z najbardziej poczytnych blogów na tej planecie – TechCrunch – z tego też powodu “guru wszystkich guru”.
Więcej o tej postaci: http://online.wsj.com/article/SB116244521605611149.html
Zaproszenie na konferencję
Zapraszamy na międzynarodową konferencję 27 października 2007. Polscy i zagraniczni specjaliści wygłoszą serię wykładów na temat dorobku Misesa i znaczenia Ludzkiego działania. Będą dyskutować o perspektywach rozwoju austriackiej szkoły ekonomii. Każdy będzie mógł zadać pytanie, włączyć się do dyskusji, porozmawiać w kuluarach.
Phelps o ekonomii
Ubiegłoroczny laureat nagrody Nobla, prof. Edmund Phelps, został zaproszony na lunch przez reportera Financial Times, podczas którego wygłosił bardzo ciekawą opinię: (za: Marginal Revolution)
Phelps feels that he is at the stage in his career “where I can afford to be as radical as I want to be. And so I am having a lot of fun thinking about capitalism and trying to imagine how economics would have to be re-written to capture the heart of that kind of system.” Traditional economics, he explains, sees the world as if it were a plumbing system. “It’s basically rooted in equilibrium – things work out as people expect them to do.” Capitalist reality, however, “is a system of disorder. Entrepreneurs have only the murkiest picture of the future in which they are making their bets, and also there is ambiguity, they don’t know when they push this lever or that lever that the outcome is going to be what they think it is going to be – there is the law of unanticipated consequences. This is not in the economic text books, and my mission, late in my career, is to get it into the text books.”
Racjonalność ludzkiego działania a ekonomia
Bardzo często zarzuca się, że ekonomia opiera się na nieracjonalnym (nierealistycznym) założeniu o racjonalności ludzkiego działania. Ta opinia wynika z niezrozumienia przedmiotu badań ekonomii i znaczenia, które racjonalności działania przypisują ekonomiści.
Prof. Joseph Salerno (Pace University) wyjaśnił tę kwestię w sposób następujący:
Kiedy ekonomiści mówią, że ludzie wybierają racjonalnie, nie mają na myśli, że te wybory są samolubne, hedonistyczne, etyczne, odpowiedzialne, legalne, moralne, nie impulsywne lub nie prowadzą do samozagłady. Mówią oni po prostu, że działanie jest celowe. Jeśli ktoś zakłada coś więcej niż celowość, to w żadnej mierze nie dokonuje on analizy ekonomicznej. Ludzie świadomie wybierają środki do osiągnięcia najbardziej pożądanych przez siebie celów. Narkoman, złodziej, czy samobójca – wszyscy ci ludzie działają racjonalnie w sensie ekonomicznym. Złodziej nie używa banana, by obrabować bank, używa pistoletu; wykorzystuje środki, które są przystosowane do osiągnięcia danego celu. Samobójca nie skacze z metrowego stołu, skacze z mostu. Działa celowo. Podobnie jest z mordercą itd. Mówiąc, że działają oni nieracjonalnie, narzucamy sąd wartościujący ich czyny.
Paradoks antymonopolowych ekonomistów
Thomas J. DiLorenzo
Professor of Economics
Loyola College
Paper originally published in the Austrian Economics Newsletter (Auburn: The Mises
Institute) Summer 1991, pp. 1-6.
Dokument w wersji PDF dostępny jest pod adresem (polecam do cytowania): http://www.barczentewicz.com/antymonopol/paradoks_antymonopolowych_ekonomistow.pdf
Tłumaczenie: Mikołaj Barczentewicz
Obecnie powszechnie uznaje się regulacje za mechanizm, poprzez który grupy interesu lobbują za wprowadzeniem przez rząd barier wejścia i innych przywilejów. Przykładowo, badania wykazały, że Izba Lotnictwa Cywilnego (Civil Aeronautics Board) skartelizowała branżę lotniczą, Międzystanowa Komisja Handlu (Interstate Commerce Commission) pomogła zmonopolizować linie kolejowe i transport ciężarowy, Federalna Korporacja Ubezpieczeń Wkładów (Federal Deposit Insurance Corporation) znacznie ograniczyła możliwość wejścia na rynek bankowy, a koncesje na wykonywanie różnych zawodów stworzyły bariery wejścia do setek profesji. Dużą część historii regulacji stanowią monopolistyczne przywileje zdobyte pod auspicjami państwa, jak zauważył Adam Smith ponad 200 lat temu w Bogactwie narodów.
Co ciekawe regulacje antymonopolowe są wciąż powszechnie uważane jako dobroczynną odpowiedź państwa na „błędy” i „niedoskonałości” rynku. Nawet ekonomiści, którzy zwykle są sceptyczni wobec regulacji ustanowionych w imię interesu publicznego, zdają się tracić te obiekcje w kwestii regulacji antymonopolowych. Na przykład, George Stigler stwierdził: „Mogę powiedzieć, że [Sherman Antitrust Act – Ustawa Antymonopolowa Shermana, dalej stosuje nazwę oryginalną – przyp. tłum.] leży w interesie publicznym … w takim samym sensie w jakim uważam, że posiadanie prywatnej własności, zapewnienie dotrzymywania umów i ukrócenie zbrodni są zjawiskami leżącymi w interesie publicznym… Lubię Sherman Act”. [Thomas Hazlett, “Interview with George Stigler,” Reason, January 1984: 46]
Ankieta przeprowadzona w 1984 roku wśród ekonomistów wykazała, że 83 procent respondentów wierzy, iż “ustawodawstwo antymonopolowe powinno być wykorzystywane energicznie w celu zredukowania siły monopoli”. [Bruno Frey, et al, “Consensus and Dissension Among Economists,” American Economic Review (May 1984): 986-84.] Ta opinia jest szeroko rozpowszechniona pomimo powszechnej świadomości wśród antymonopolowych naukowców, że w praktyce regulacje antytrustowe ograniczają produkcję i wzrost gospodarczy, przyczyniają się do pogorszenia konkurencyjnej pozycji amerykańskiego przemysłu oraz są rutynowo wykorzystywane do niszczenia konkurencji. Czytaj dalej >>
Prywatne lasy lepsze niż rezerwaty
Wspieranie lokalnych społeczności, które utrzymują się z gospodarki leśnej, stanowi skuteczniejszą metodę ochrony dziedzictwa naturalnego, niż tworzenie rezerwatów przyrody – oznajmił w poniedziałek Andy White, ekspert z waszyngtońskiej Inicjatywy na rzecz Praw i Zasobów (RRI).
Zdaniem White’a, około 110 mln osób na całym świecie utrzymuje się z wyrębu, zbiorów bambusa, ratanu, kauczuku, orzechów, ziół, miodu i innych naturalnych produktów leśnych.Przyznanie lokalnym grupom żyjącym z eksploatacji odnawialnych zasobów leśnych praw własności do użytkowanych gruntów zapewni efektywniejszą ochronę przyrody, niż zakładanie rezerwatów przyrody – mówił White podczas konferencji w Rio Branco w Brazylii.
“Jeśli nie masz prawa własności do lasu, nie masz też motywacji do jego konserwacji” – podsumował White.
BIS i odrodzenie szkoły austriackiej
Blog Wall Street Journal donosi, że Bank of International Settlements w Bazylei (Bank Rozliczeń Międzynarodowych), zwany “bankiem bankierów”, nie tylko docenia, ale działa w oparciu o austriacką teorię cyklu koniunkturalnego, w przeciwieństwie do takich banków jak FED, którego egzekutywa święcie wierzy w inflation targetting.
Hans Sennholz, 1922-2007
Tysiące studentów i czytelników, a także wielu kolegów ekonomistów zapamięta prof. Hansa Sennholza jako postać nietuzinkową. Prof. Senholz to znana osobowość w szkole austriackiej, był on związany z Grove City College gdzie uczył ekonomii przez kilkadziesiąt lat, a gdy przeszedł na emeryturę w wieku lat 70, sprawował funkcję prezesa Foundation for Economic Education, wprowadzając ją w kolejne pięćdziesięciolecie istnienia. Był także członkiem Mises Institute w Auburn.
Prof. Sennholz był autorem ponad tysiąca publikacji, w tym 17 książek, a jego strona internetowa zanotowała 12 milionów wizyt z całego świata. Zmarł dzisiaj, 23 czerwca 2007 roku, w wieku 85 lat. Requiescat in pace.

