Prawdziwe oblicze Gilowskiej
O ile poglądy p. Gadomskiego w wielu kwestiach są godne pożałowania i z liberalizmem mają niewiele wspólnego, to z przyjemnością przeczytałem dzisiaj jego artykuł “Czyny, nie słowa” w Gazecie poświęcony prof. Gilowskiej.
“Dług publiczny per capita przeciętnego Kowalskiego, z niemowlętami włącznie, wyniesie w tym roku 10,2 tys. zł” – grzmiała w Sejmie Zyta Gilowska w 2003 r. Pod jej rządami w Ministerstwie Finansów ów dług wyniesie w przyszłym roku 14,5 tys. zł
Zachęcam do lektury, jeśli ktoś ma wątpliwości co nas czeka pod rządami tej socjalistyczno-etatystycznej ekipy.
Kto kogo wysysa?
Money.pl za IAR (Szara strefa wysysa miliardy):
Podczas posiedzenia sejmowej komisji pracy wiceminister [Bogdan Socha] nie zgodził sie z posłami i przedsiębiorcami, którzy sugerowali, że zmniejszenie rozmiarów szarej strefy jest możliwe tylko wtedy, gdy zostaną obniżone pozapłacowe koszty pracy. Według niego zmieni się to dopiero, gdy wzrosną pensje, a nie zmniejszą koszty. Dodał, że w Polsce są jedne z najniższych kosztów pracy w Europie. Przedsiębiorcy uważają jednak, że jest to błędne rozumowanie. Według nich problemem jest bowiem różnica kosztów między zatrudnieniem oficjalnym, a nieoficjalnym.
Dwie uwagi: (1) dziennikarze są tak przesiąknięci etatyzmem, że nie zauważają podstawowej zależności, że to państwo wysysa pieniądze z rynku a nie rynek z państwa (a szara strefa to tylko naturalna reakcja obronna przed pasożytnictwem państwa), (2) p. Socha (nb. z Samoobrony, co jego ignorancję w penej mierze tłumaczy) wbrew zdrowemu rozsądkowi, opinii wszelkich ekspertów etc. forsuje prymitywny keynesizm – ciekawe jak według niego mają wzrosnąć pensje? (Pytanie oczywiście retoryczne, wiadomo że chodzi o “wspieranie gospodarki” przez tani kredyt = inflacja.)
I jeszcze o Noblach…
- Jak przypomina B. K. Markus na Mises Blog nie ma nagrody Nobla z ekonomii, jest tylko The Sveriges Riksbank Prize in Economic Sciences in Memory of Alfred Nobel, która została ufundowana przez szwedzki bank centralny długo po śmierci A. Nobla.
- Zupełnie przeciwnie do p. Wałęsy wypowiada się prof. Peter J. Boettke z GMU (George Mason University), przypominając na swoim blogu, że to właśnie harmonia interesów ludzi, która może powstać tylko na wolnym rynku, jest podstawą pokojowej koegzystencji. A więc, pokojowa Nagroda Nobla znacznie bardziej należy się ludziom, którzy realnie pracują nad pokojową współpracą ludzi a nie etatystom i politykom.
Tegoroczne Noble
Nie zamierzam się wypowiadać na temat literackiej Nagrody Nobla, która już od bardzo dawna z literaturą straciła jakiekolwiek powiązanie, za to tegoroczna pokojowa Nagroda Nobla dla p. Yunusa i jego Grameen Bank, kolejnego etatysty i quasi-socjalisty (vide: Jeffrey Tucker, Microcredit Meltdown) dowodzi tylko utrzymania ciągłości i spójności ideologicznej tej nagrody.
Przy tejże okazji, były prezydent Lech Wałęsa indagowany przez Gazetę Wyborczą popisał się taką oto opinią:
Jestem zaskoczony (…) Lepiej byłoby (przyznać mu nagrodę) z ekonomii za dobry pomysł ekonomiczny.
Komentarz jest oczywiście zbędny ;)
W przeciwieństwie do tych dwóch przykładów, w miarę pozytywnie można potraktować Nagrodę Nobla przyznaną w dziedzinie ekonomii prof. Edmund Phelpsowi za “analizę międzyokresowej wymienności w polityce makroekonomicznej” o czym więcej pisze Mateusz Machaj na stronie Instytutu Misesa.
Nowy numer Laissez Faire
Zapraszam do ściągania i lektury: Laissez Faire – październik 2006.
Nowa porcja regulacji
Centralne rządowe sterowanie gospodarką to coraz bardziej widoczny cel funkcjonowania Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Pod pozorem ochrony konsumentów ingeruje on w mechanizmy rynkowe a kosztami swoich bezsensownych decyzji obarcza oczywiście tych, których miał chronić. O ile nie dziwią mnie kolejne pomysły rozszerzenia uprawnień UKE (Gazeta Prawna), to bardzo pozytywnie zaskoczył mnie komentarz przedstawiciela Polkomtelu (cyt. za Gazetą Prawną):
– Nasze zastrzeżenia budzą propozycje, których skutkiem może być administracyjne sterowanie mechanizmami rynkowymi, oderwane od realiów biznesowych – mówi Elżbieta Ptaszyńska–Sadowska z Polkomtela.
– Nadmierne poszerzanie uprawnień prezesa UKE, m.in. do żądania różnych informacji, drastyczne poszerzenie katalogu kar, ograniczenie kompetencji UOKiK mogą wywołać skutki sprzeczne z interesami klientów – dodaje.
Ktoś mógłby powiedzieć, że takie wypowiedzi są w interesie dużych firm, którym nie w smak są regulacje. Jednak jak dowodzi historia biznesu, najczęściej wielkie firmy jawnie popierają politykę regulacji z conajmniej dwóch powodów: (1) z obawy przed represjami za “stawianie się” urzędnikom i politykom (w naszych warunkach jest to mocno uzasadnione) oraz (2) efektu skali powstałego przy okazji regulacji (firmy większe są chronione przed potencjalnymi mniejszymi konkurentami barierą kosztów dostosowania się do wszystkich absurdalnych regulacji).
Laissez Faire
Rozpocząłem współpracę z Instytutem Misesa przy tworzeniu nowego czasopisma Laissez Faire o profilu ekonomicznym. Z wrodzonej szczerości dodam, że powstało ono z mojej inicjatywy, ale przede wszystkim dzięki pozytywnemu oddźwiękowi i zaangażowaniu włożonemu przez Witolda Falkowskiego, prezesa Instytutu.
Ponieważ pliku nie można jeszcze pobrać ze strony Instytutu, zamieszczam go tutaj: Laissez Faire – wrzesień 2006
Wojna UKE z TPSA
Po przeczytaniu najnowszego tekstu Gazety na ten temat, muszę powiedzieć, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony mamy regulowany rynek telekomunikacji i to jest przyczyna ograniczenia konkurencji. Powtarzam – to państwo jest winne takiej a nie innej sytuacji na rynku usług telekomunikacyjnych i jedynym uzasadnionym, racjonalnym i dalekowzrocznym rozwiązaniem jest całkowita likwidacja całej struktury regulacyjnej (włączając w to UKE, wszystkie licencje, zezwolenia etc.). Czytaj dalej >>
Wprowadzenie do polityki antymonopolowej
Zamieszczony poniżej tekst jest moim tłumaczeniem wprowadzenia do książki prof. Dominicka T. Armentano Antitrust: The Case for Repeal.
Tłumaczenie: Mikołaj Barczentewicz
Chociaż trudno jest podsumować ponad stulecie antytrustowej polityki w krótkim akapicie, niezaprzeczalne jest, że ustawodawstwo antymonopolowe często było wykorzystywane przeciwko innowacyjnym firmom, które zwiększały produkcję i obniżały ceny. Staje się to oczywiste, gdy przyjrzymy się cywilnym procesom antytrustowym (dziewięćdziesiąt procent wszystkich spraw antytrustowych), ale jest także ewidentnie widoczne w klasycznych sprawach publicznych. Chociaż regulacje antytrustowe (a przynajmniej Sherman Act) były rzekomo stworzone, by zapobiec takim działaniom biznesu, które naruszają interes konsumentów, praktyka antytrustowa okazała się znacznie odbiegać od tego celu i powinna być określona jako „paradoks”1. Czytaj dalej >>
Rosyjski wolny handel a patenty i sprawa WTO
Stephan Kinsella, cytując Mosnews.com pisze na Mises Blog:
Rosja i Stany Zjednoczone nie osiągnęły porozumienia na temat rosyjskiej akcesji do Światowej Organizacji Handlu (…) Niepowodzenie to przekreśliło nadzieje rosyjskiego prezydenta Władimira Putina by spotkanie G8, którego gospodarzem będzie Rosja, przebiegło pod znakiem triumfu jego rządu. (…) Rosyjska gospodarka jest największą, która pozostaje poza WTO, do którego należy 148 państw i któe ustala reguły globalnego handlu. (…) Rosja uważa członkostwo w WTO jako sposób pokazania, że poczyniła wielki krok naprzód od czasu upadku rubla w 1998.
Jaka więc jest wielka zbrodnia Rosji? – pyta Kinsella. Najwidoczniej – odmowa ugięcia się pod amerykańskimi naciskami by przyjąć prawa patentowe i autorskie w stylu USA (co znaczy – kretyńskie i drakońskie) oraz rosyjska odmowa zwiększenia zakupów (po sztucznie zaniżonych, subsydiowanych przez amerykańskiego podatnika, cenach) amerykańśkich płodów rolnych.
W rzeczy samej – jeśli USA nie nalegałyby na to by Rosja przyjęłaby ich antywłasnościowe prawo o “własności intelektualnej” oraz jeśli USA nie miałyby socjalistycznych subsydiów dla rolnictwa, to Rosja byłaby postrzegana jako kraj wolnorynkowy. Dobre ;)
