Polityka antymonopolowa

Teksty związane z tzw. “ochroną konkurencji i konsumentów”, czyli polityką antymonopolową.

Nowa porcja regulacji

Centralne rządowe sterowanie gospodarką to coraz bardziej widoczny cel funkcjonowania Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Pod pozorem ochrony konsumentów ingeruje on w mechanizmy rynkowe a kosztami swoich bezsensownych decyzji obarcza oczywiście tych, których miał chronić. O ile nie dziwią mnie kolejne pomysły rozszerzenia uprawnień UKE (Gazeta Prawna), to bardzo pozytywnie zaskoczył mnie komentarz przedstawiciela Polkomtelu (cyt. za Gazetą Prawną):

– Nasze zastrzeżenia budzą propozycje, których skutkiem może być administracyjne sterowanie mechanizmami rynkowymi, oderwane od realiów biznesowych – mówi Elżbieta Ptaszyńska–Sadowska z Polkomtela.
– Nadmierne poszerzanie uprawnień prezesa UKE, m.in. do żądania różnych informacji, drastyczne poszerzenie katalogu kar, ograniczenie kompetencji UOKiK mogą wywołać skutki sprzeczne z interesami klientów – dodaje.

Ktoś mógłby powiedzieć, że takie wypowiedzi są w interesie dużych firm, którym nie w smak są regulacje. Jednak jak dowodzi historia biznesu, najczęściej wielkie firmy jawnie popierają politykę regulacji z conajmniej dwóch powodów: (1) z obawy przed represjami za “stawianie się” urzędnikom i politykom (w naszych warunkach jest to mocno uzasadnione) oraz (2) efektu skali powstałego przy okazji regulacji (firmy większe są chronione przed potencjalnymi mniejszymi konkurentami barierą kosztów dostosowania się do wszystkich absurdalnych regulacji).

02.10.2006 | Nie ma komentarzy »
Wojna UKE z TPSA

Po przeczytaniu najnowszego tekstu Gazety na ten temat, muszę powiedzieć, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony mamy regulowany rynek telekomunikacji i to jest przyczyna ograniczenia konkurencji. Powtarzam - to państwo jest winne takiej a nie innej sytuacji na rynku usług telekomunikacyjnych i jedynym uzasadnionym, racjonalnym i dalekowzrocznym rozwiązaniem jest całkowita likwidacja całej struktury regulacyjnej (włączając w to UKE, wszystkie licencje, zezwolenia etc.). Czytaj całość »

21.07.2006 | Komentarzy: 2 »
Wprowadzenie do polityki antymonopolowej

Zamieszczony poniżej tekst jest moim tłumaczeniem wprowadzenia do książki prof. Dominicka T. Armentano Antitrust: The Case for Repeal.

Tłumaczenie: Mikołaj Barczentewicz

Chociaż trudno jest podsumować ponad stulecie antytrustowej polityki w krótkim akapicie, niezaprzeczalne jest, że ustawodawstwo antymonopolowe często było wykorzystywane przeciwko innowacyjnym firmom, które zwiększały produkcję i obniżały ceny. Staje się to oczywiste, gdy przyjrzymy się cywilnym procesom antytrustowym (dziewięćdziesiąt procent wszystkich spraw antytrustowych), ale jest także ewidentnie widoczne w klasycznych sprawach publicznych. Chociaż regulacje antytrustowe (a przynajmniej Sherman Act) były rzekomo stworzone, by zapobiec takim działaniom biznesu, które naruszają interes konsumentów, praktyka antytrustowa okazała się znacznie odbiegać od tego celu i powinna być określona jako „paradoks”1. Czytaj całość »

20.07.2006 | Jeden komentarz »
Wojna Microsoftu z Komisją

Mieszane uczucia mam gdy przyglądam się temu sporowi. Po pierwsze - trudno żałować Microsoftu, gdyż korzysta on jak tylko może z państwowego monopolu, zwanego dla niepoznaki patentem, a także z drugiego - zwanego prawem autorskim. Nie twierdzę, że powinien z tego zrezygnować, gdyż każda firma musi działać w takich warunkach rynkowych jakie są. Można mieć tylko wątpliwości, czy Microsoft osiągnąłby taką pozycję, bez odwołania się do państwowej ochrony.

Pomijając jednak tę kwestię - jeśli chodzi o obecny spór, to wszystkie argumenty KE i jej adwokatów (a także wspierających ich konkurentów MS) są tak dziecinne i śmieszne, że dziwne się wydaje, jak można takich ludzi traktowac poważnie (cytuje za Gazetą Wyborczą):

Tylko w świecie Microsoftu to właśnie on decyduje, co jest dla konsumentów dobre, a co nie - replikował Per Hellstrom, adwokat KE. I przypomniał, że Microsoft sprawuje faktyczną kontrolę nad rynkiem oprogramowania multimedialnego. Na każde dziesięć komputerów sprzedawanych w Europie - wyliczał - siedem jest wyposażonych w WMP. Przez co dostawcy filmów, muzyki itp. dostosowują się do standardu Microsoftu, a nie do jego alternatyw.

Czyżby Microsoft zmuszał kogokolwiek do kupowania jego produktów? Albo, co więcej, czyżby zmuszał kogokolwiek wogóle do używania ich? Czy nie jest tak, że gdyby ludziom nie odpowiadałyby te produkty tak bardzo, że byliby skłonni przestać ich używać, to MS by zbankrutował?

Jeśli nie bankrytuje, wręcz przeciwnie - ma się bardzo dobrze, to czy nie jest to prosta oznaka, że w ludziom wcale tak ten Windows nie zbrzydł.

A może panom z KE i całej reszcie wydaje się, że ktokolwiek może będąc “monopolistą” mieć gdzieś swoich klientów i narzucać im cokolwiek wbrew ich woli?

Jak powiedział Mises - nie ma czegoś takiego jak monopol na rynku, monopol istnieje jedynie tam gdzie występuje przymus, czyli państwo lub jakaś mafia - bo tylko tego typu instytucje mogą cię siłą zmusić do kupowania lub niekupowania, takich czy innych produktów. Tylko one.

25.04.2006 | Komentarzy: 3 »