<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Mikołaj Barczentewicz &#187; BigLaw</title>
	<atom:link href="http://www.barczentewicz.com/kategoria/prawo/biglaw/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.barczentewicz.com</link>
	<description>o prawie, filozofii i ekonomii</description>
	<lastBuildDate>Fri, 27 Jan 2012 16:43:12 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Pierwszy taki blog w Polsce!</title>
		<link>http://www.barczentewicz.com/pierwszy-taki-blog-w-polsce/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/pierwszy-taki-blog-w-polsce/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Mar 2010 12:42:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[BigLaw]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/prawo/pierwszy-taki-blog-w-polsce/</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam na Life Sciences Law Blog kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, który według mojej najlepszej wiedzy jest pierwszym w Polsce specjalistycznym blogiem prawniczym prowadzonym bezpośrednio przez wiodącą kancelarię prawniczą (DZP tego tytułu nikt z pewnością nie odmówi). Tematyka LSLB obejmować będzie (jak sama nazwa wskazuje) prawo farmaceutyczne, prawo żywnościowe oraz prawo wyrobów medycznych, ale także problematykę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszam na <a href="http://blog.dzp.pl/pharma/">Life Sciences Law Blog</a> kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, który według mojej najlepszej wiedzy jest pierwszym w Polsce specjalistycznym blogiem prawniczym prowadzonym bezpośrednio przez wiodącą kancelarię prawniczą (DZP tego tytułu nikt z pewnością nie odmówi).</p>
<p>Tematyka LSLB obejmować będzie (jak sama nazwa wskazuje) prawo farmaceutyczne, prawo żywnościowe oraz prawo wyrobów medycznych, ale także problematykę innych regulacji, które są istotne dla szeroko rozumianej branży medycznej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/pierwszy-taki-blog-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowy blog: &#8220;Prawnik Firmowy&#8221;</title>
		<link>http://www.barczentewicz.com/nowy-blog-prawnik-firmowy/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/nowy-blog-prawnik-firmowy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2009 21:17:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[BigLaw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/biglaw/nowy-blog-prawnik-firmowy/</guid>
		<description><![CDATA[Polecam odwiedzenie powstałego niedawno bloga pt. &#8220;Prawnik Firmowy&#8221;, prowadzonego przez jakże tajemniczą postać jaką jest niewątpliwie Prawnik Firmowy. Na naszym rynku blogowym istnieje wciąż niewypełniona nisza odpowiednika Above the Law (USA) oraz RollOnFriday (UK), a więc swoistego prawniczego tabloidu, który będąc wolnym od cenzury działów marketingu i PR, dostarczałby informacji i plotek na temat życia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Polecam odwiedzenie powstałego niedawno bloga pt. <a href="http://firma4u.blogspot.com/">&#8220;Prawnik Firmowy&#8221;</a>, prowadzonego przez jakże tajemniczą postać jaką jest niewątpliwie Prawnik Firmowy. Na naszym rynku blogowym istnieje wciąż niewypełniona nisza odpowiednika <a href="http://abovethelaw.com/">Above the Law</a> (USA) oraz <a href="http://rollonfriday.com/">RollOnFriday</a> (UK), a więc swoistego prawniczego tabloidu, który będąc wolnym od cenzury działów marketingu i PR, dostarczałby informacji i plotek na temat życia w naszym &#8220;BigLaw&#8221; (celowo w cudzysłowie, gdyż etap rozwoju polskiego rynku to mniej więcej USA lat pięćdziesiątych). Żywię nadzieję, że &#8220;Prawnik Firmowy&#8221; tę lukę wypełni.</p>
<p>Na razie główną treścią &#8220;Prawnika Firmowego&#8221; są recenzje &#8220;topowych&#8221; warszawskich kancelarii połączone z ich oceną w kilku kategoriach (biuro, atmosfera, praca i płaca). Jest to niewątpliwie ciekawa lektura, ale muszę jednocześnie zwrócić uwagę na pewną nieścisłość, która wkradła się do tekstu o kancelarii, z którą sam jestem związany: DZP nie zajmuje trzech górnych pięter w Rondo ONZ 1, tylko 20, 21 oraz 25 (na 40 możliwych) i żadnego z nich nie dzieli z Ernst &amp; Young. Pozostałej części recenzji oczywiście komentować nie będę ;-)</p>
<p>Podsumowując, polecam lekturę a autorowi życzę powodzenia.</p>
<p><strong>AKTUALIZACJA:</strong> Wygląda na to, że blog &#8220;Prawnik Firmowy&#8221; już nie funkcjonuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/nowy-blog-prawnik-firmowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Conflict check ad absurdum</title>
		<link>http://www.barczentewicz.com/conflict-check-ad-absurdum/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/conflict-check-ad-absurdum/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Feb 2009 22:53:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[BigLaw]]></category>
		<category><![CDATA[Law & Economics]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/law-economics/conflict-check-ad-absurdum/</guid>
		<description><![CDATA[Rees Morrison poruszył na swoim blogu bardzo ciekawy temat, o którym wcześniej pisał już również Bruce MacEwen na Adam Smith, Esq. Chodzi mianowicie o wykorzystywanie przez klientów mechanizmu conflict check (sprawdzania konfliktów), stosowanego w różnej formie przez wszystkie firmy prawnicze, do pozbawienia konkurencji możliwości skorzystania z usług renomowanych kancelarii. Celem tego mechanizmu jest zapewnienie, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rees Morrison poruszył <a href="http://www.lawdepartmentmanagementblog.com/">na swoim blogu</a> bardzo ciekawy temat, o którym wcześniej pisał już również Bruce MacEwen na <a href="http://www.bmacewen.com/blog/archives/2004/09/the_dynamics_of.html">Adam Smith, Esq.</a> Chodzi mianowicie o wykorzystywanie przez klientów mechanizmu <em>conflict check</em> (sprawdzania konfliktów), stosowanego w różnej formie przez wszystkie firmy prawnicze, do pozbawienia konkurencji możliwości skorzystania z usług renomowanych kancelarii.</p>
<p>Celem tego mechanizmu jest zapewnienie, że w ramach firmy nie będzie dochodzić do konfliktów interesu w związku z obsługą różnych klientów &#8211; co do zasady, w lepszej sytuacji jest klient, który jako pierwszy zgłosi się z konkretnym problemem. Co jednak stałoby się gdyby, klient postanowił &#8220;oznaczyć teren&#8221; w wielu kancelariach jednocześnie?</p>
<p>Swego czasu <em>The Lawyer</em> <a href="http://www.thelawyer.com/cgi-bin/item.cgi?id=112203&#038;d=11&#038;h=24&#038;f=46">opublikował artykuł</a>, w którym wykazał, że niemożliwe jest zatrudnienie 26 spośród 30 firm najwyżej uplasowanych w rankingu &#8220;Lawyer 100&#8243; przeciwko Wielkiej Piątce Banków brytyjskich, właśnie z powodu konfliktu interesów.</p>
<p>Rees Morrison wskazuje na powszechność praktyki &#8220;zabezpieczania&#8221; własnych interesów przez klienta za pomocą tego mechanizmu. O ile jednak na tak dużych rynkach jak USA czy Wielka Brytania, efektywne zastosowanie tej techniki jest kosztowne (stosunkowo duża liczba renomowanych firm x wysokie stawki), to wydaje się, że nasz rodzimy rynek jest bardzo na nią podatny. Przy stosunkowo niewielkim budżecie można zaangażować wszystkie liczące się kancelarie, zarówno sieciowe jak i niezrzeszone. Efekt ten spotęgowany jest dodatkowo w odniesieniu do specjalistycznych dziedzin, gdzie można wskazać jedynie kilka liczących się zespołów.</p>
<p>Rodzi się w związku z tym pytanie &#8211; <em>cui bono</em>? Na pewno korzyść odnosi klient posługujący się tą strategią jako metodą na zdobycie przewagi konkurencyjnej. Na bardzo restrykcyjnym i szerokim stosowaniu mechanizmu sprawdzania konfliktów tracą jednak kancelarie &#8211; co najmniej na dwa sposoby. Po pierwsze, rezygnują z obsługi klienta, który autentycznie zainteresowany jest reprezentacją (co oznacza mniejszy dochód). Po drugie, dają wspaniałą okazję mniej renomowanym konkurentom na dotarcie do klientów, o których nie mogliby oni marzyć w innej sytuacji (w końcu do kogoś klient musi trafić).</p>
<p>Okazuje się, że praktyka sprawdzania konfliktów w obecnie najpowszechniejszej formie jest czynnikiem ograniczającym efektywność <a href="http://www.barczentewicz.com/kategoria/biglaw/">BigLaw</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/conflict-check-ad-absurdum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia BigLaw: WASP&#8217;s and Jews</title>
		<link>http://www.barczentewicz.com/historia-biglaw-wasps-and-jews/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/historia-biglaw-wasps-and-jews/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Feb 2009 12:18:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[BigLaw]]></category>
		<category><![CDATA[Law & Economics]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/prawo/usa/historia-biglaw-wasps-and-jews/</guid>
		<description><![CDATA[Kontynuując temat BigLaw rozpoczęty w poprzednim moim tekście, chciałbym pokrótce przedstawić pewien interesujący apekt historii dużych amerykańskich firm prawniczych &#8211; a mianowicie segregację religijną i kulturową. Będę opierał się głównie na artykule Eliego Walda The Rise and Fall of the WASP and Jewish Law Firms (SSRN: http://ssrn.com/abstract=1138432). E. Wald podzielił swoją pracę chronologicznie na 3 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kontynuując temat BigLaw rozpoczęty w poprzednim moim tekście, chciałbym pokrótce przedstawić pewien interesujący apekt historii dużych amerykańskich firm prawniczych &#8211; a mianowicie segregację religijną i kulturową. Będę opierał się głównie na artykule Eliego Walda <em>The Rise and Fall of the WASP and Jewish Law Firms</em> (SSRN: <a href="http://ssrn.com/abstract=1138432">http://ssrn.com/abstract=1138432</a>).</p>
<p>E. Wald podzielił swoją pracę chronologicznie na 3 części: pierwsza dotyczy okresu dominacji firm protestanckich (<em>WASP</em> &#8211; White Anglo-Saxon Protestant), druga opisuje rozwój żydowskich firm od połowy lat pięćdziesiątych do lat osiemdziesiątych, w trzeciej zaś autor koncetruje się na spadku znaczenia tożsamości kulturowej i religijnej po stabilizacji pozycji firm żydowskich.</p>
<h4><em>Corporate lawyers</em> jako nowa arystokracja</h4>
<p>Interesującym problemem jest sam fakt doniosłości kwestii kulturowych i religijnych dla historii BigLaw, gdyż zgodnie z tzw. <em>Cravath Model</em> (od nazwiska Paula D. Cravatha, jednego z ojców założycieli <em>Cravath, Swaine &#038; Moore</em>), który uważany jest za podstawę funkcjonowania nowoczesych firm prawniczych &#8211; BigLaw to merytokracja, w której kwestia pochodzenia prawnika jest całkowicie nieistotna. Jak więc możliwe stało się, że przez wiele lat każdą dużą firmę można było przydzielić do jednej z trzech kategorii: <em>WASP, Jewish, Catholic</em>?</p>
<p>Jak zauważa E. Wald, sytuacji tej nie da się wytłumaczyć wyłącznie za pomocą sloganów typu nacjonalizm, antysemityzm i snobizm. Firmy prawnicze początkowo musiały walczyć o uznanie za elitę profesji prawniczej &#8211; ich powstanie i rozwój opisywane były jako &#8220;wyścig do dna&#8221; i &#8220;zaprzedawanie się&#8221;. <em>Corporate lawyers</em> nie byli jeszcze rycerzami w lśniących zbrojach &#8211; taką estymą cieszyli się jedynie adwokaci. Żeby znaleźć swoje miejsce w tej &#8220;rycerskiej&#8221; elicie, partnerzy raczkującego jeszcze BigLaw przyjęli strategię dyskryminacji kulturowej i społecznej &#8211; promując młodych absolwentów prestiżowych szkół o określonej karnacji skóry i pochodzących z tzw. dobrych domów. Protestanccy prawnicy, mający być kapłanami społeczeństwa obywatelskiego i &#8211; jak pisał Tocqueville &#8211; &#8220;nową arystokracją&#8221; &#8211; musieli dbać o &#8220;czystość&#8221; swoich kręgów.</p>
<p>Arystokratyzm w formie elitarystycznego <em>gentleman&#8217;s club</em>, gdzie konkurencja wewnątrz środowiska była źle widziana, traktowany był bardzo serio. Wskazuje na to kilka zwyczajów: stawek nie negocjowano, podkupowanie prawników od konkurentów było tematem tabu, walka o klientów uważana za nietakt. Reklama usług prawniczych była oczywiście zakazana (Sąd Najwyższy zakwestionował niektóre stanowe kodeksy etyki dopiero w połowie lat siedemdziesiątych).</p>
<h4>Rozwój żydowskich firm</h4>
<p>Jeszcze w 1950 największą nowojorską żydowską firmą prawniczą był <em>Weil, Gotshal</em> zatrudniający 18 prawników &#8211; stwierdzenie to jest równoważne konstatacji, że w tym czasie żydowskie BigLaw nie istniało. (Za dużą firmę w tym czasie uznawano taką, która zatrudniała 100 prawników &#8211; dopiero w 1988 <em>Baker &#038; McKenzie</em> osiągnął liczbę 1000 prawników.) Jednakże sytuacja miała zmienić się diametralnie &#8211; przez kolejnych kilkanaście lat wzrost w tym segmencie rynku wyniósł ok. 200%.</p>
<p>Znaczące jest, że w przeciwieństwie do protestanckich &#8211; firmy te nie afiszowały się ze swoją tożsamością, nie wywieszały na sztandarach haseł etycznych mających swoje źródło w religii. Można wręcz powiedzieć, że dystansowały się od swojej &#8220;bazy&#8221; kulturowej. Trzeba również zwrócić uwagę, że były to firmy w dużej mierze &#8220;mieszane&#8221; &#8211; nie dbano tak bardzo o zachowanie swoistej czystości kulturowej &#8211; w żydowskich firmach karierę robili również nie-żydzi.</p>
<p>Jakie więc było pole rozwoju żydowskich firm? Protestanccy prawnicy korporacyjni dzielili pogląd P. Cravatha, że dobra prawnicza praca ogranicza się do sali konferencyjnej &#8211; jeśli sprawy trafiają do sądu oznacza to, że prawnicy ponieśli porażkę. Dlatego nowe firmy z łatwością zagarnęły praktyki procesowe, bankructwa i przejęcia. Nieruchomości również były uważane za &#8220;niegodne prawnika&#8221;, gdyż postrzegano je jako domenę indywidualnej reprezentacji &#8211; a nie zajęcie dla dużych firm. W taki sposób snobizm i elitaryzm kosztował &#8220;stare&#8221; firmy dużą część udziału w rynku.</p>
<p>Gdy nastała moda na wykorzystywanie sali sądowej w praktyce biznesowej, postępowań restrukturyzacyjnych i bankructw &#8211; &#8220;nowe&#8221; firmy były już w tej sferze silnie osadzone. Stąd nieprawdopodobny wręcz sukces <em>Skaden, Arps</em> &#8211; której jedno z nowojorskich biur jest obecnie prawdopodobnie największym wśród wszystkich firm prawniczych (ok. 900 prawników).</p>
<h4>Rola <em>in-house counsels</em></h4>
<p>Z rozwojem &#8220;nowych&#8221; firm symultanicznie następowało inne zjawisko znaczące dla całego rynku &#8211; do korporacji &#8220;wrócili&#8221; <em>in-house counsels</em>, zyskując duże znaczenie w hierarchii korporacyjnej, często dysponujący całymi departamentami prawnymi. Do tych ludzi należały teraz decyzje o zlecaniu usług prawniczych na zewnątrz &#8211; nie było tu miejsca na sentymenty, liczyła się efektywność i profesjonalizm &#8211; dyskryminacja, która jest zawsze kosztowna, stała się zbyt kosztowna dla protestanckich firm prawniczych.</p>
<p>Nałożyły się na to wyroki Sądu Najwyższego z w sprawach <em>Goldfarb</em> (1975) i <em>Bates</em> (1977), które doprowadziły efektywnie do zniesienia zakazu reklamy usług prawniczych &#8211; co oznaczało początek rankingów <em>American Lawyer</em> i wzmorzenia konkurencji na tym wcześniej antykonkurencyjnie nastawionym rynku.</p>
<p>Współczesne badania, na które powołuje się E. Wald, wskazują że nie ma już dyskryminacji żydowskich i katolickich prawników w firmach tradycyjnie protestackich. Również żydowskie firmy straciły resztki swojej tożsamości. Podział, o którym pisałem na początku tego tekstu, można więc uznać za pieśń przeszłości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/historia-biglaw-wasps-and-jews/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kasowanie za godzinę, ekonomiści o modelu rozliczeń w BigLaw</title>
		<link>http://www.barczentewicz.com/kasowanie-za-godzine-ekonomisci-o-modelu-rozliczen-w-biglaw/</link>
		<comments>http://www.barczentewicz.com/kasowanie-za-godzine-ekonomisci-o-modelu-rozliczen-w-biglaw/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Sep 2008 18:09:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj Barczentewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[BigLaw]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Law & Economics]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.barczentewicz.com/ekonomia/kasowanie-za-godzine-ekonomisci-o-modelu-rozliczen-w-biglaw/</guid>
		<description><![CDATA[Nuno Garoupa (University of Illinois College of Law &#038; University of Manchester School of Law) i Fernando Gomez-Pomar (Universitat Pompeu Fabra) opublikowali w najnowszym numerze The Journal of Law, Economics, &#038; Organization (Vol. 24, No. 2) artykuł zatytułowany Cashing by the Hour: Why Large Law Firms Prefer Hourly Fees over Contingent Fees, w którym zastanawiają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nuno Garoupa (University of Illinois College of Law &#038; University of Manchester School of Law) i Fernando Gomez-Pomar (Universitat Pompeu Fabra) opublikowali w najnowszym numerze <em>The Journal of Law, Economics, &#038; Organization</em> (Vol. 24, No. 2) artykuł zatytułowany <em>Cashing by the Hour: Why Large Law Firms Prefer Hourly Fees over Contingent Fees</em>, w którym zastanawiają się dlaczego wśród dużych firm prawniczych dominuje model rozliczeń oparty na godzinach poświęconych klientowi, zamiast znacznie efektywniejszego (jak dowodzi współczesna literatura ekonomiczna) modelu <em>no win no fee</em> (rozliczenie warunkowe, zależne od rezultatu).</p>
<p>Autorzy przedstawiają najpierw możliwe wyjaśnienia od strony popytowej. Po pierwsze, powodowie będący klientami mniejszych kancelarii często nie mogą sobie pozwolić na opłacenie prawnika z góry, więc wymagają modelu <em>contingent fees</em>, który stanowi <em>de facto</em> kredytowanie klienta przez kancelarię. Tego problemu nie ma raczej w segmencie korporacyjnym obsługiwanym przez BigLaw.</p>
<p>Druga możliwość to kwestia podziału ryzyka. Bardziej efektywne jest przeniesienie ryzyka na grupę osób (partnerów kancelarii) niż na pojedynczego klienta (osobę fizyczną) &#8211; stąd <em>no win no fee</em>. Podobnie, bardziej efektywne jest przeniesienie ryzyka z firmy prawniczej na spółkę publiczną (partner w kancelarii nie może sprzedać swoich udziałów, udziałowcy spółki akcyjnej, w szczególności notowanej na giełdzie &#8211; mogą swoje ryzyko dywersyfikować z łatwością).</p>
<p>Kolejny scenariusz to znaczenie tzw. kosztów agencyjnych (<em>agency costs</em>). W przypadku BigLaw, ich klienci mają często dużo więcej możliwości uzyskania informacji o efektywności kancelarii, często dzięki dłuższym relacjom i faktowi, że większość kontaktów z zewnętrznymi firmami prawniczymi odbywa się poprzez wewnętrzne działy prawne. Co więcej, dla korporacji-klientów billingowanie za godziny jest wygodniejsze niż tzw. &#8220;value-billing&#8221; (rozliczenie w oparciu o ocenę wartości usługi dla klienta przez partnera prowadzącego) stosowany przez niektóre firmy. Segment &#8220;detaliczny&#8221; charakteryzuje się cechami przeciwnymi do wyżej wspomnianych, stąd nacisk na alternatywny sposób rozliczania.</p>
<p>Autorzy zauważają także, że w sytuacji billingowania za godziny, klient ma często znaczną kontrolę nad sprawą,  co zwykle nie ma miejsca w modelu <em>contingent fees</em>. Klient mający czas i zasoby na kontrolowanie pracy zewnętrznej kancelarii (poprzez swój departament prawny) będzie bardziej zainteresowany modelem godzinowym, niż klient który ma zbyt wysokie koszty alternatywne.</p>
<p>Od strony podażowej autorzy konstruują model formalny, który prowadzi ich do interesujących wniosków. Zauważają między innymi, że model <em>contingent fees</em> może powodować, że prawnicy poświęcą zbyt dużo zasobów kancelarii do obsługi danej sprawy, szczególnie że nie biorą w pełni pod uwagę kosztu alternatywnego wspólnych zasobów (paralegals, sekretarek, materiałów biurowych, etc.). Model godzinowy może stanowić rozwiązanie tego problemu.</p>
<p>W swojej pracy Garoupa i Gomez-Pomar podają też kilka możliwych odpowiedzi na pytanie dlaczego duże korporacje wybierają duże firmy prawnicze, zamiast mniejszych (w domyśle &#8211; tańszych). Oprócz dość oczywistych, jak to że tylko BigLaw jest w stanie zaoferować obsługę w wielu porządkach prawnych lub złożone wielopłaszczyznowe rozwiązania (IPO, M&#038;A), autorzy wskazują też na ciekawy aspekt pragmatyki korporacyjnej &#8211; kadra zarządzająca może znacznie łatwiej uchronić się przed konsekwencjami przegrania sprawy (porażki), jeśli zatrudniona została znana i prestiżowa firma prawnicza, nawet jeśli wiąże się to z większymi kosztami i nawet jeśli jakaś mniejsza kancelaria potencjalnie mogła sprawę wygrać. Jest to jednak tylko mały podrozdział w wielkiej księdze nieefektywności korporacji (które mimo wszystko wydają się przeważać koszty transakcyjne totalnego outsource&#8217;ingu).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.barczentewicz.com/kasowanie-za-godzine-ekonomisci-o-modelu-rozliczen-w-biglaw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

