W “Dzienniku” o nowelizacji ustawy o dostępie
Polecam tekst w dzisiejszym “Dzienniku Gazecie Prawnej” o pracach nad nowelizacją ustawy o dostępie do informacj publicznej – “Urzędnicy nie zablokują dostępu do opinii i analiz prywatyzacyjnych”:
Posłowie w podkomisji nie zgodzili się na ograniczenie dostępu do analiz i opinii dotyczących prywatyzacji, komercjalizacji oraz spraw sądowych, z udziałem Skarbu Państwa i samorządu. (….)
Przyjęte przez Radę Ministrów przepisy nie wytrzymały krytyki organizacji pozarządowych, które alarmowały, że pozwalają one na utajnienie niemal każdej informacji publicznej.
– Sprawa nie jest jeszcze wygrana. Być może strona rządowa będzie próbowała wprowadzić przepis w jakiejś zmodyfikowanej wersji jeszcze na etapie komisji lub potem – mówi Mikołaj Barczentewicz, współpracownik Fundacji FOR.
– Od początku uważaliśmy, że ten przepis byłby niezgodny z konstytucją oraz zdrowym rozsądkiem. Na szczęście posłowie dali się przekonać – dodaje Mikołaj Barczentewicz.
Brawo posłowie! Art. 5a wykreślony
Podczas dzisiejszego posiedzenia sejmowej podkomisji rozpatrującej pilny rządowy projekt nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej posłowie jednomyślnie zdecydowali o wykreśleniu zbędnego i szkodliwego art. 5a z projektu (7 głosów za, 0 przeciw). Wnioski o wykreślenie tego przepisu zgłosili poseł Artur Górski (PiS) oraz Jan Widacki (SLD).
Mam nadzieję, że ta zmiana w projekcie nowelizacji utrzyma się do końca procesu legislacyjnego. Co prawda strona rządowa podjęła próbę modyfikacji art. 5a, lecz – jak słusznie stwierdził przedstawiciel sejmowego Biura Legislacyjnego – ta zmiana redakcyjna nie powodowała zmiany merytorycznej.
List otwarty “CZY PAN LUBI BYĆ OKRADANYM?”
Na adres Fundacji FOR doręczony został kilka dni temu bardzo interesujący list otwarty skierowany do mnie, zatytułowany “CZY PAN LUBI BYĆ OKRADANYM?”. Jako, że jest to list otwarty, a jego treść może dostarczyć wiele radości czytelnikom (w szczególności prawnikom), postanowiłem go udostępnić (po małej anonimizacji).
Zachęcam do lektury: list otwarty w PDF.
Odpowiedź Kancelarii Prezydenta: opinie są pisemne i opłacone z naszych podatków
Dwa tygodnie temu wysłałem do Kancelarii Prezydenta drugi wniosek o udostępnienie informacji publicznej, którego przedmiotem była m.in. treść umów o wykonanie opinii prawnych o ustawie o OFE, a w szczególności nazwiska autorów i wysokość ich wynagrodzenia. Wczoraj otrzymałem odpowiedź, która rozwiewa niektóre wątpliwości co do tych opinii. Oczywiście, jak można się było spodziewać, Kancelaria Prezydenta wciąż wybiórczo stosuje ustawę o dostępie do informacji publicznej i części informacji postanowiła nie ujawnić – ale o tym za chwilę.
Czego dowiedziałem się z wczorajszego pisma? (Treść w PDF: strona 1, strona 2)
- “Skarb Państwa – Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zawarła pisemne umowy z osobami nie będącymi pracownikami Kancelarii Prezydenta (…), których przedmiotem było wykonanie opinii naukowych odnoszących się do rozwiązań prawnych zawartych w projekcie ustawy (…), w tym w zakresie zgodności z Konstytucją RP.”
- “Umowy zostały zawarte w dniu 22 lutego 2011 roku (…)”.
- “Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej nie nabyła praw autorskich do wykonanych opinii.”
- “Wysokość wynagrodzenia za wykonanie pisemnych opinii nie przekroczyła środków finansowych przeznaczonych na ten cel w planie finansowym Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.”
Jakich zaś informacji nie otrzymałem – wbrew prawnemu obowiązkowi organu do ich udostępnienia?
Pełnej treści umowy – a nie tylko opisu
Treść umów jest informacją publiczną. Polecam w tym kontekście np. wyrok WSA w Olsztynie (II SA/Ol 713/09):
Zawarcie umowy zlecenia na wykonanie określonych czynności na rzecz organu samorządu terytorialnego, mimo że nie podlegało przepisom Prawa zamówień publicznych, skutkowało wytworzeniem informacji o charakterze publicznym. Informacja ta ma postać dokumentów: umowy i rachunków związanych wykonaniem tej umowy. Gdyby organ uznał, że udzielenie tej informacji narusza którąś z tajemnic ustawowo chronionych winien odmówić jej udostępnienia w drodze decyzji z powołaniem się na konkretny przepis dający organowi taką możliwość.
Wysokości wynagrodzenia
Co do statusu wysokości wynagrodzenia jako informacji publicznej WSA wypowiedział się w tym samym wyroku:
Wobec powyższego, skoro informacja publiczna dotyczy spraw publicznych, w szczególności zaś majątku publicznego i gospodarki finansowej prowadzonej przez organy samorządu terytorialnego, to wynagrodzenie za wykonane na rzecz tego organu czynności mieści się w definicji informacji publicznej, w szczególności w art. 6 ust. 1 pkt 5 u.d.i.p. Z naruszeniem zatem art. 2 ust. 1, art. 3 ust. 1 pkt 1 i art. 16 ust. 1 u.d.i.p. odmówiono skarżącemu udostępnienia rachunków wystawionych przez zleceniobiorcę.
Zupełnym kuriozum jest ostatnie zdanie pisma organu, które trudno inaczej interpretować niż jako wyraz nieznajomości prawa:
W pozostałym zakresie Pana wniosek nie znajduje oparcia w przepisach ustawy (…), w szczególności z tego względu, że żądane informacje nie stanowią informacji publicznej bądź podlegają wyłączeniu na podstawie art. 5 ww. ustawy.
Wypadałoby przypomnieć Kancelarii Prezydenta, że w przypadku, gdy organ chce odmówić udostępnienia informacji publicznej ze względu na wyłączenia z art. 5 u.d.i.p. to nie ma on innego wyjścia niż wydać decyzję administracyjną (art. 16 u.d.i.p.), w której każdy konkretny przypadek wyłączenia oceniony byłby indywidualnie.
Nie chcą ekspertów przy rozpatrywaniu ustawy o dostępie
W najbliższy wtorek 26 lipca odbędzie się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej podczas posiedzenia sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji. Z informacji, które uzyskała Fundacja FOR wynika, że poseł Marek Biernacki z PO, przewodniczący Komisji, podjął decyzję, że na to posiedzenie nie zostaną zaproszeni/ wpuszczeni żadni zewnętrzni eksperci. Rodzi to obawę, że partia rządząca wbrew głośnej publicznej krytyce będzie próbować na siłę uchwalić projekt wraz z nieszczęsnym art. 5a, o którym już pisałem.
Przypomnę jedynie kilka głosów krytycznych wobec art. 5a:
– Jesteśmy kompletnie zaskoczeni. Ograniczenia do projektu wprowadzono w ostatniej chwili, bez konsultacji z organizacjami pozarządowymi – mówi Krzysztof Izdebski, pełnomocnik Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich. I dodaje zbulwersowany: – Nowelizacja miała dotyczyć zupełnie innych obszarów, jest niezgodna z przyjętymi dwa miesiące wcześniej założeniami.
Tymczasem nowelizacja ma zostać uchwalona jeszcze przed wakacjami, w trybie pilnym. A to oznacza, że projekt w Sejmie będzie głosowany, a nie konsultowany. (…)
Zmianami w projekcie, które mają ograniczyć dostęp do informacji publicznych, zaskoczony jest dr Grzegorz Sibiga, prawnik z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, który dla MSWiA konsultował kierunek zmian w tym właśnie projekcie.
– Zostały wprowadzone w ostatniej chwili, rzeczywiście nowelizacja nie tego miała dotyczyć, a kontrowersyjny art. 5a pojawił się już po przyjęciu założeń – przyznaje dr Sibiga.
Posłowie, usuńcie art. 5a z nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej!
Redaktor Andrzej Jankowski w dzisiejszym “Dzienniku Gazecie Prawnej” popiera skargę na bezczynność Prezydenta w sprawie opinii o OFE wskazując jednocześnie na problem, który mnie również niepokoi. Problemem tym jest przemycenie przez Rząd do projektu nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej niesławnego już art. 5a. Projekt nowelizacji trafił już do sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Nowy przepis art. 5a ograniczyć ma dostęp do informacji o dysponowaniu mieniem Skarbu Państwa oraz związanych z postępowaniami przed “sądami, trybunałami i innymi organami orzekającymi”. W skrócie – w zakresie w jakim taka regulacja ma sens jest ona zbędna (dzięki orzecznictwu sądów administracyjnych), więc można się spodziewać, że w praktyce art. 5a będzie narzędziem dalszego ograniczania dostępu do informacji publicznej.
Pozostaje mieć nadzieję, że posłowie w Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji dostrzegą ten problem i podejmą jedyną słuszną decyzję – o usunięciu art. 1 pkt 6 projektu nowelizacji (dodającego nieszczęsny art. 5a do ustawy o dostępie).
Dlaczego nowy art. 5a jest zbędny?
Przepis art. 5a ma ma ograniczyć dostęp do informacji wytworzonych dla organu władzy na potrzeby:
- dokonania rozstrzygnięcia lub złożenia oświadczenia woli w procesie gospodarowania mieniem Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, w tym komercjalizacji i prywatyzacji tego mienia;
- postępowań przed sądami, trybunałami i innymi organami orzekającymi, z udziałem Rzeczypospolitej Polskiej, Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego.
Przedstawione w uzasadnieniu projektu argumenty za ograniczeniem dostępu do takich informacji, przynajmniej w niektórych przypadkach, są sensowne i niekontrowersyjne. Problem polega jednak na tym, że dzięki utrwalonemu orzecznictwu sądów administracyjnych już w obecnym stanie prawnym takie informacje nie są uznawane za informacje publiczną. Oznacza to, że administracja nie musi się obawiać obowiązku udostępnienia takich informacji. Art. 5a jest więc zbędny.
Sami autorzy projektu powołują się na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (I OSK 89/09), w którym NSA stwierdził: Opinia prawna sporządzona na użytek organu administracji publicznej w przedmiocie zasadności wszczęcia w przyszłości postępowania w konkretnej sprawie cywilnej, nie stanowi informacji publicznej w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Dlaczego nowy art. 5a jest szkodliwy?
Zakładając jednak, że proponowany art. 5a nie jest “wypadkiem przy pracy”, trzeba przyjąć, że w intencji jego autorów ma on coś w stanie prawnym zmienić i jest duże ryzyko, że w praktyce będzie on interpretowany szeroko – na niekorzyść obywateli i jawności działań władzy.
Na gruncie dziś obowiązujących przepisów waloru informacji publicznej nie można przypisać opinii prawnej sporządzonej na potrzeby organu, jeżeli ma posłużyć w postępowaniu w konkretnej sprawie dotyczącej interesu prawnego podmiotu, który organ ten reprezentuje (WSA w Opolu, II SAB/Op 20/10).
W art. 5a musi więc chodzić o coś więcej. O co na przykład? Oddajmy głos red. Jankowskiemu:
Oto bowiem do ustawy, która powinna ułatwiać dostęp do informacji publicznej, rząd postanowił wprowadzić nowy rodzaj tajemnicy, blokady informacyjnej. Ma ona objąć między innymi opinie, analizy, stanowiska oraz instrukcje w procesie prywatyzacji i komercjalizacji mienia Skarbu Państwa i samorządów terytorialnych. Blokada objęłaby również opinie przygotowywane dla sądów i trybunałów, instrukcje negocjacyjne przy zawieraniu umów międzynarodowych.
Rzecz jasna to czysty przypadek, że tego rodzaju pomysły pojawiły się w rządowym projekcie wkrótce po przegranej przez premiera sprawie w sądzie. Poszło o to, że organizacje pozarządowe chciały poznać szczegóły ustanowienia przez Donalda Tuska tarczy antykorupcyjnej. Jak się okazało, były to życzenia wygórowane dla rządu. Odporność urzędników na proste argumenty zwykłych ludzi była tak duża, że spór zakończył dopiero Naczelny Sąd Administracyjny w postępowaniu kasacyjnym, przyznając rację organizacjom pozarządowym. Gdyby jednak w czasie trwającego sporu obowiązywały rozwiązania prawne, które rząd chce teraz wprowadzić do ustawy, przed sądem tryumfowałby zapewne premier, a nie obywatele.
Obawiam się, że ocena red. Jankowskiego jest trafna. Pozostaje więc tylko apel: posłowie, usuńcie art. 5a z nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej!
Dostęp do informacji publicznej: rozstrzygnięcia i ścieżka odwoławcza (część II)
Kontynuując temat (link do części I) proceduralnych aspektów dostępu do informacji publicznej przyjrzyjmy sie kilku sytuacjom.
Dla przypomnienia – organ, który otrzymuje wniosek o udostępnienie informacji publicznej ma trzy możliwości:
- [A] Udostępnić informację (czynność materialno-techniczna)
- [B] Wydać decyzję administracyjną o odmowie udostępnienia informacji publicznej na podstawie art. 16 u.d.i.p.
- [C] Zawiadomić wnioskującego, że przedmiot jego wniosku nie stanowi informacji publicznej (czynność materialno-techniczna)
Na początek mały bonus w kontekście przypadku I.
Ia. Co ma zrobić organ gdy uzna, że przedmiot wniosku o udostępnienie informacji publicznej rzeczywiście jest informacją publiczną, ale jednocześnie stwierdzi, że tej informacji nie posiada?
WSA w O. w II SA/Ol 19/10 rozpatrując taki przypadek uznał (moim zdaniem słusznie), że wydanie przez organ w tej sytuacji decyzji administracyjnej jest uchybieniem na gruncie u.d.i.p. (nie dopuszcza tego art. 16 u.d.i.p.). Jednocześnie WSA stwierdził, że uchybienie to było de facto na korzyść wnioskującego, gdyż dało mu więcej uprawnień niż zawiadomienie. Nie było to więc, zdaniem WSA, uchybienie istotne, więc decyzja się ostała.
Nawet gdyby organ nie wydał decyzji wnioskujący miałby ścieżkę do dochodzenia swoich praw – skargę na bezczynność organu. Jak słusznie zauważył sąd, lepiej jednak dla wnioskującego móc skarżyć decyzję, gdyż przy odwołaniu/skardze jest ona badana co do meritum (czego nie ma przy skardze na bezczynność) – co powinno skrócić dochodzenie praw przez wnioskującego. Czytaj dalej >>
Dostęp do informacji publicznej: rozstrzygnięcia i ścieżka odwoławcza (część I)
Pracując już od jakiegoś czasu z ustawą o dostępie do informacji publicznej (“u.d.i.p.”) zauważyłem brak aktualnego i prostego opracowania (jakiegoś “komentarza praktycznego”), które rozjaśniałoby problemy ze stosowaniem tej regulacji napotykane przez obie strony “barykady”. Poniżej chciałbym choć trochę tę lukę wypełnić w zakresie rozstrzygnięć i ścieżki odwoławczej.
Tekstem doktrynalnym, który stanowi mój punkt wyjścia jest komentarz do ustawy autorstwa Michała Kłaczyńskiego i Sergiusza Szustera (LEX, stan prawny na 2003.11.01, dalej jako “Komentarz”) – wyraźnie zaznaczę jeśli gdzieś z komentarzem się nie zgadzam lub uważam, że orzecznictwo uczyniło go nieaktualnym. Powoływać będę się również na pracę M. Jaśkowskiej – Dostęp do informacji publicznych w świetle orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego (Toruń 2002, dalej: “Dostęp w świetle orzecznictwa”).
Przejdźmy do meritum. Organ, który otrzymuje wniosek o udostępnienie informacji publicznej ma trzy możliwości:
- [A] Udostępnić informację (czynność materialno-techniczna)
- [B] Wydać decyzję administracyjną o odmowie udostępnienia informacji publicznej na podstawie art. 16 u.d.i.p.
- [C] Zawiadomić wnioskującego, że przedmiot jego wniosku nie stanowi informacji publicznej (czynność materialno-techniczna)
Tylko opcje [A] i [B] stanowią ściśle rzecz biorąc rozpoznanie wniosku – rozstrzygnięcie wynikłej z niego sprawy administracyjnej (I OSK 1938/10). Opcja [C] oznacza tyle, że zdaniem organu nie można w ogóle zastosować regulacji u.d.i.p., gdyż przedmiot wniosku nie spełnia definicji “informacji publicznej” z art. 1 ust. 1 ustawy. Czytaj dalej >>
Dlaczego idę do sądu z prezydentem?
Dzisiejsza Gazeta Wyborcza informuje o tym, że postanowiłem skierować do sądu administracyjnego sprawę nieudostępnienia mi opinii prawnych o ustawie o OFE:
Mikołaj Barczentewicz, współpracownik fundacji FOR Leszka Balcerowicza, złoży w piątek skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na bezczynność prezydenta. Chodzi o to, że nie udostępnił ekspertyz, na podstawie których zdecydował o cięciu składki do OFE.
Za to w portalu internetowym Gazety Wyborczej ukazał się mój tekst “Dlaczego idę do sądu z prezydentem?”, w którym przedstawiam moje motywy:
Wierząc w swoje konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej, zwróciłem się do prezydenta RP o udostępnienie opinii konstytucjonalistów o ustawie o OFE. Odmówiono mi, powołując się na “przyjętą w Kancelarii Prezydenta jednolitą praktykę”. Nie pozostawiono mi więc innej drogi, niż skierować sprawę na drogę sądową, co też czynię. Czy jednak tak powinna wyglądać przejrzystość sprawowania najwyższych urzędów, że obywatel zmuszony jest dochodzić swojego prawa do informacji w sądzie?
Na temat dostępu do opinii prawnych ws. OFE pisałem już na tym blogu wielokrotnie:
Na wyborcza.biz o pouczaniu Balcerowicza
Polecam mój nowy tekst w portalu Gazety Wyborczej, przygotowany wraz z Lechem Kaliną – “Niepotrzebne porady dla Balcerowicza”:
Minister Julia Pitera publicznie radzi Leszkowi Balcerowiczowi, żeby złożył wniosek o udostępnienie ekspertyz w sprawie ustawy o OFE. Pitera dodaje, że gdyby Balcerowicz to zrobił, to dzięki sądom administracyjnym dziś miałby już te opinie w ręku. Fakty są jednak takie, że wniosek został już dawno złożony, a Kancelaria Prezydenta go ignoruje. W dobrej demokracji, wbrew temu co twierdzi Minister Julia Pitera, droga sądowa powinna być dla obywatela nie normą, lecz ostatecznością w kontaktach z władzą – piszą Mikołaj Barczentewicz i Lech Kalina z fundacji FOR.
Na ten temat pisałem już kilka razy:
