Krótka ocena nowej strony Sejmu
Wraz z nową kadencją, Sejm przygotował dla nas nową stronę internetową -dostępną jak zawsze pod adresem www.sejm.gov.pl. Zachęcony inicjatywą interaktywnie.com, które zebrało kilka opinii z branży internetowej na temat nowej strony, postanowiłem dodać kilka słów od strony regularnego użytkownika tego źródła informacji. Mój wniosek jest niestety przygnębiający i sprowadza się do konstatacji, że jest gorzej niż było. Strona Sejmu rzeczywiście wygląda lepiej, ale sposób prezentacji danych na temat działalności legislacyjnej utrudnia lub uniemożliwia dostęp do zestawień, które były dostępne na stronach internetowych poprzednich kadencji Sejmu. Czytaj dalej >>
Jak bardzo można ograniczyć wolność zgromadzeń? (Z dedykacją dla Prezydenta)
Jak donosi PAP, w odpowiedzi na niechlubne wydarzenia dnia wczorajszego zarówno Bronisław Komorowski jak i prof. Hanna Gronkiewicz-Waltz publicznie opowiedzieli się za koniecznością nowelizacji reżimu prawa o zgromadzeniach, m.in. w kierunku wprowadzenia odpowiedzialności organizatora zgromadzenia za szkody, zakazu zakrywania twarzy przez uczestników zgromadzenia oraz możliwości powstrzymania organizacji dwóch zgromadzeń w tym samym miejscu.
Nie ma jeszcze żadnych konkretnych propozycji zmian legislacyjnych, ale spodziewać się można, że jak tylko projekt się pojawi, to zostanie on przyjęty w “trybie hazardowym” (określenie Waldemara Pawlaka), co oznacza, że wszelkie uwagi krytyczne zostaną zignorowane w imię “wyższej konieczności”. Dlatego na wszelki wypadek chciałbym przypomnieć kilka zasad dopuszczalnego ograniczania wolności zgromadzeń sformułowanych przez Trybunał Konstytucyjny (wyrok z 18 stycznia 2006 r., sygn. K 21/05). Czytaj dalej >>
Prezydent się odwołuje, aktualnych ekspertyz o OFE nie było?
Kancelaria Prezydenta RP zdecydowała się wczoraj, w ostatnim dniu przed upływem terminu, na wniesienie skargi kasacyjnej na dwa niekorzystne dla siebie wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (komunikat PAP) stwierdzające, że opinie prawne o tzw. ustawie o OFE stanowią informację publiczną. Obecnie zapadły już trzy wyroki WSA w Warszawie, z których każdy odrzucał wszystkie argumenty pełnomocników skarżonego organu jako bezpodstawne ((II SAB/Wa 193/11, II SAB/Wa 187/11 oraz II SAB/Wa 277/11). Najwidoczniej prezydenccy urzędnicy uważają się za lepszych prawników niż sześciu sędziów WSA, którzy do tej pory nie znaleźli żadnej sympatii dla ich wywodów. Nie trzeba dodawać, że wspomniani urzędnicy obiektywnych podstaw do takiego dobrego samopoczucia nie mają. Czytaj dalej >>
Wyrok w mojej sprawie z Prezydentem RP
Prezydent RP jest zobowiązany do rozpoznania wniosku o udostępnienie opinii prawnych dotyczących zgodności tzw. „ustawy o OFE” z Konstytucją RP – taki wyrok wydał dziś Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w sprawie Mikołaja Barczentewicza, współpracownika Forum Obywatelskiego Rozwoju, przeciwko Prezydentowi RP. Więcej na stronie Fundacji FOR »
Sir Humphrey o dostępie do informacji
Sir Humphrey Appleby, fikcyjny bohater serialu BBC Yes Minister (a później Yes, Prime Minister) jest symbolem urzędnika przekonanego o wyższości biurokracji nad polityką, demokracją i w zasadzie wszystkim. Nie ma się więc co dziwić, że ma on wiele do powiedzenia na temat dostępu do informacji. Poniżej zamieszczam w oryginale kilka wyśmienitych cytatów (za Wikiquote). Mam dziwne wrażenie, że politycy PO oraz ich administracja skrycie (a czasami nawet jawnie) się pod nimi podpisują. Czytaj dalej >>
Żałośnie niemerytoryczna apologetyka ministra Boniego
Związani z rządem obrońcy nowelizacji ustawy o dostępie rozsyłają dziś od rana link do wczorajszego wykładu ministra Michała Boniego na konferencji Fundacji Panoptykon. Ja na ich miejscu bym tego nie robił, gdyż minister Boni się w tym wykładzie kompromituje, wykazując wyłącznie, że podobnie jak Marek Rocki i Donald Tusk nie rozumie prawnych uwarunkowań dostępu do informacji publicznej, a w szczególności ich relacji do reżimu ochrony informacji niejawnych. Wbrew własnym deklaracjom Boniego, jego wypowiedź jest ideologiczna, pozbawiona merytorycznej polemiki z argumentami podnoszonymi przez krytyków nowelizacji.
Pominę kwestię wadliwej implementacji dyrektywy re-use, co powoduje, że nowelizacja nie osiągnie nawet swojego podstawowego celu (polecam opinię prawną współautora ustawy o dostępie mec. Stefanowicza oraz stanowisko SLLGO). W mediach króluje temat poprawki Rockiego i tego przepisu bronił w swoim wystąpieniu Michał Boni. Samo wystąpienie jest mało interesujące, gdyż nie odnosiło się wprost do żadnego z konkretnych argumentów przeciwko poprawce Rockiego. Czytaj dalej >>
Komentarz do wypowiedzi D. Tuska w “Dzienniku Gazecie Prawnej”
W dzisiejszym “Dzienniku Gazecie Prawnej” (s. A10) ukazał się mój komentarz “Państwo zamyka dostęp do informacji. I to w tajemnicy”. Polecam lekturę:
Poprawka Rockiego to gwóźdź do trumny ustawy o dostępie
Czas przestać się oszukiwać, ustawa o dostępie do inforacji publicznej nie działa. Nie działa dlatego, że kiedy tylko urzędnikom i politykom zależy na ukrywaniu jakiejś informacji, to nie istnieje żaden sposób, by ich zmusić do jej udostępnienia. Nawet wtedy, gdy prawo nie pozostawia wątpliwości, że mają taki obowiązek (jaskrawy przykłady: Donald Tusk ignorujący sądy w sprawie “tarczy antykorupcyjnej”, która okazała się tylko wydmuszką PR-owską). Oczywiście, można dwa razy ciągnąć organ władzy do NSA (raz żeby wykazać, że to, o co wnioskujemy jest informacją publiczną, drugi raz, że podlega ona obowiązkowi udostępnienia). Pomijając ile to trwa i kosztuje, najgorsza konsekwencja jaka spotka władzę to, że z naszych podatków (ze Skarbu Państwa) zapłacona zostanie grzywna na rzecz Skarbu Państwa. Żadnej realnej osobistej odpowiedzialności. Żadnego instrumentu do wymuszenia udostępnienia informacji.
Iluzją jest oczekiwanie, że edukacja urzędników i obywateli rozwiąże problem jawności życia publicznego w Polsce. Nie rozwiąże, gdyż urzędnicy i politycy zawsze będą mieli silne instytucjonalne bodźce, by uciekać się do ukrywania informacji przed obywatelami. Wyborca, który nawet nie wie, co się przed nim ukrywa, to wyborca wygodny dla klasy politycznej.
Jeśli więc dostęp do informacji nie działa, to po co przejmować się nowymi ograniczeniami zaserwowanymi nam przez PO i PSL? Najprostsza odpowiedź jest następująca: każde przyzwolenie na zmianę regulacji dostępu do informacji w kierunku jego ograniczenia potęguje poczucie bezkarności władzy i poczucie bezsilności społeczeństwa. Tym samym oddala nas od potrzebnej radykalnej reformy na rzecz przejrzystości władzy.
Oczywiście, całość nowelizacji PO/PSL, a w szczególności poprawka Rockiego, będzie miały negatywne konsekwencje praktyczne. Na wybitną naiwność liczą przedstawiciele rządu chcąc byśmy uwierzyli, że urzędnicy będą nowe ograniczenia interpretować wąsko i stosować je tylko wtedy, gdy jest to rzeczywiście uzasadnione. “Ale przecież wszystko podlega kontroli sądowej” – może ktoś powiedzieć. Na taki argument odsyłam do akapitu pierwszego powyżej. W efekcie, w przypadkach, w których dziś władza ze względów wizerunkowych mogłaby się dwa razy zastanowić zanim odmówi dostępu do informacji publicznej, po wejściu w życie nowelizacji wystarczyć będzie zamachać nią obywatelowi przed nosem.
Jest nieprawdą, że poprawka Rockiego była konieczna dla zabezpieczenia interesu publicznego. Jeśli coś powinno być ukryte przed opinią publiczną, to powinno znaleźć miejsce w reżimie ochrony informacji niejawnej. Jeśli ustawa o ochronie informacji niejawnej jest źle skonstruowana i niepraktyczna, to dyskutować należy o jej nowelizacji. Wbudowywanie nowych ograniczeń w samą regulację dostępu do informacji publicznej wydało się widocznie rządowi politycznie łatwiejsze. Nie ma to jednak nic wspólnego z dobrym tworzeniem prawa.
Legislacyjne zwycięstwo rządu PO/PSL jest zwycięstwem urzędniczej kultury tajności i porażką dla społeczeństwa obywatelskiego. Jest to smutny dzień dla mnie osobiście i zdecydowanie niechciany prezent na urodziny, które dziś obchodzę.
W tym miejscu zapowiedzieć mogę, że Fundacja FOR przygotowuje projekt radykalnej reformy na rzecz jawności życia publicznego w Polsce. Mam świadomość, że spotkamy się z krytyką wielu, których żywotne osobiste interesy lub zwykła wygoda zostaną zagrożone. Z drugiej strony mam nadzieję, że dzisiejsza porażka paradoksalnie pomoże nam przekonać opinię publiczną, że czas na rozwiązania grzeczne i przyjemne dla wszystkich już minął. Więcej informacji w najbliższym czasie!
Sejm ograniczył dostęp do informacji publicznej!
Dzisiaj, 16 września o godz. 21:22 Sejm RP głosami Platformy Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego przegłosował pierwsze od czasu wprowadzenia ustawy o dostępie do informacji publicznej drastyczne ograniczenie dostępu. Szczególnie skandaliczna jest poprawka zgłoszona “rzutem na taśmę” przez senatora Marka Rockiego z PO (o poprawce pisałem już wcześniej). Abstrahując jednak od samej poprawki: jak wielokrotnie wskazywali eksperci oraz organizacje pozarządowe, całość przyjętego własnie przez Sejm projektu nowelizacji stanowi krok wstecz w zakresie dostępu do informacji publicznej i ponownego jej wykorzystania.
Podsumowując dzisiejsze głosowanie – można mieć żal do niegłosujących posłów PiS, gdyż głosując razem z całym swoim klubem mogli oni zmienić ostateczny rezultat. Wśród jedynie 9 posłów PO, którzy głosowali przeciwko poprawce Rockiego byli zarówno przewodniczący sejmowej komisji (Marek Biernacki), jak i podkomisji (Marek Wójcik), które rozpatrywały projekt nowelizacji.
Jedyne co pozostaje, to apelować do Prezydenta o zawetowanie przyjętej nowelizacji.
Senator Marek Rocki z PO walczy z jawnością działań władzy!
Wedug informacji podanych przez Pozarządowe Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, które monitoruje proces nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej, ziścił się negatywny scenariusz – partia rządząca próbuje na siłę przepchnąć przepisy, które w praktyce ograniczą dostęp do informacji publicznej, tam gdzie właśnie przejrzystość jest najbardziej potrzebna!
Senator Marek Rocki z PO zgłosił wczoraj poprawkę do projektu nowelizacji, która w pewnym zakresie jest nawet gorsza niż usunięty pod ogniem krytyki niesławny art. 5a (w szczególności nie zawiera ona limitu czasowego ograniczenia dostępu do informacji na temat prywatyzacji, takiego jak w projekcie pierwotnym). Co prawda poprawka nie została przyjęta przez senacką komisję, ale będzie głosowana na posiedzeniu plenarnym Senatu jako wniosek mniejszości.
Determinacja, jaką partia rządząca wykazuje w chęci ograniczenia dostępu do informacji publicznej jest wręcz niezwykła. Zachęcam do lektury opinii prawnej eksperta Senatu mec. Jana Stefanowicza na temat projektu nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej, z której jasno wynika, że nowelizacja ta zamiast umożliwić wtórne wykorzystanie informacji, tylko ograniczy dostęp do niej.
AKTUALIZACJA: Senat przyjął skandaliczną poprawkę senatora Rockiego!

