Majowy numer Europejskiego Przeglądu Sądowego
Najnowszy numer (5/2010) Europejskiego Przeglądu Sądowego prawie w całości poświęcony jest różnym zagadnieniom prawa konkurencji. Poniżej lista ciekawych artykułów.
- Małgorzata Król-Bogomilska, Kary pieniężne – główne kierunki ewolucji w okresie 20 lat rozwoju polskiego prawa antymonopolowego
- Tadeusz Skoczny, Polskie prawo kontroli koncentracji-ewolucja, model, wybrane problemy
- Grzegorz Materna, Wpływ prawa UE na polskie wyłączenia grupowe spod zakazu porozumień ograniczających konkurencję
- Dariusz Szafrański, Status gminnej osoby prawnej w świetle ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów
- Krystyna Kowalik-Bańczyk, Pojęcie wpływu na handel w decyzjach Prezesa UOKiK
- Agata Jurkowska-Gomułka, W stronę umocnienia prywatnoprawnego wdrażania zakazów praktyk ograniczających konkurencję – glosa do uchwały SN z 23.07.2008 r. (III CZP 52/08)
- Ewa Wojtaszek-Mik, Dystrybucja paliw (ograniczenia czasowe umowy zakupu wyłącznego i ustalanie cen odsprzedaży) – glosa do wyroku TS z 2.04.2009 r. w sprawie C-260/07 PedrolVServiciosv:TotalEspańa
- Dawid Miąsik, Związanie sądów krajowych wykładnią Trybunału Sprawiedliwości – wprowadzenie i wyrok TS z 4.06.2009 r. w sprawie C-8/08 T-Mobile Netherlands
- „Nowe tendencje w prawie konkurencji UE” (pod red. Eugeniusza Piontka) (recenzja Ewy Wojtaszek-Mik)
[Tekst opublikowany również na www.antitrust.pl]
O blogach i marketingu firm prawniczych
Od jakiegoś czasu można w polskiej blogosferze śledzić kilku autorów zajmujących się marketingiem kancelarii prawniczych, a w szczególności e-marketingiem. Myślę w tej chwili przede wszystkim o Rafale Chmielewskim i Ryszardzie Sowińskim, którzy starają się promować nowoczesne podejście do promocji tego specyficznego rodzaju działalności jakim są usługi prawnicze. Dzięki wspomnianym panom czuję się zwolniony z obowiązku pisania o tym jak ważne, istotne i przydatne są narzędzia marketingu internetowego dla dużych kancelarii prawniczych. Ze swej strony mogę pozwolić sobie od czasu do czasu, by podzielić się doświadczeniami wynikającymi z prowadzenia i rozwijania blogów prawniczych, które to doświadczenia zdobywam już od kilku lat.
Na początek, w charakterze zajawki, chciałbym odnieść się do opinii publikującego również w temacie marketingu prawniczego Szymona Kwiatkowskiego, aplikanta radcowskiego z Łodzi, który łaskawy był poczynić umiarkowanie kąśliwą uwagę ;-) odnośnie tytułu bloga zespołu Life Sciences kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Bloga, z którego powstaniem jestem dość mocno związany.
Chciałbym więc niniejszym wszem i wobec wyjaśnić, że angielskojęzyczny tytuł “Life Sciences Law Blog” wynika z problemu braku w języku polskim powszechnie zrozumiałej (szczególnie wśród naszych klientów) nazwy obejmującej cały zakres tematyczny naszego bloga. Nie mogliśmy nazwać go blogiem prawa farmaceutycznego lub blogiem regulacji leków, czy nawet prawa medycznego, gdyż każde z tych pojęć jest zbyt wąskie lub niezbyt precyzyjne.
W efekcie pewnego hamletyzowania podjęta została decyzja o wykorzystaniu nazwy “Life Sciences”, akceptowanej zarówno wśród prawników, jak i naszych klientów. Zdradzę przy okazji rąbek tajemnicy, że kolejne blogi DZP też mogą mieć nazwy angielskojęzyczne, ale wynika to niestety z braku dobrych polskich odpowiedników dla nazw praktyk specjalistycznych w dużych firmach prawniczych. ;-)
Przegląd publikacji naukowych (styczeń – kwiecień 2010)
Poniższy przegląd obejmuje polskojęzyczne artykuły naukowe nt. prawa konkurencji opublikowane w ciągu ostatnich miesięcy.
- Katarzyna Mrzygłód, Decyzja zobowiązująca w prawie konkurencji UE, cz. I i II, Europejski Przegląd Sądowy, luty i marzec 2010.
- Piotr Sitarek, Odpowiedzialność dominującego przedsiębiorcy na rynku nowych technologii – uwagi na tle wyroku SPI z 17.09.2007 r. w sprawie T-201/04 Microsoft Corp. v Komisja WE, Europejski Przegląd Sądowy, luty 2010.
- Igor Postuła, Aleksander Werner, Orzecznictwo TS w sprawach wysokości wsparcia podlegającego zwrotowi w prawie pomocy publicznej UE, Europejski Przegląd Sądowy, luty 2010.
- Konrad Kohutek, Drapieżnictwo cenowe jako przejaw nadużycia pozycji dominującej w prawie konkurencji – Wytyczne KE z 2009 r. a stanowisko sądów wspólnotowych, Europejski Przegląd Sądowy, marzec 2010.
- Arkadiusz Turczyn, Właściwość miejscowa sądów powszechnych w sprawach o roszczenia z tytułu czynów nieuczciwej konkurencji, Europejski Przegląd Sądowy, marzec 2010.
O wykładni Konstytucji USA w Lublinie
Mam przyjemność zaprosić na mój wykład pt. “Martwa ręka czy Żyjąca Konstytucja? Oryginalizm jako konserwatywna filozofia wykładni Konstytucji USA”, który wygłoszę we środę 28 kwietnia 2010 na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (Collegium Norwidianum, sala CN-107) w ramach konferencji “Konserwatyzm: Made in USA” (szczegółowy plan konferencji).
Pierwszy taki blog w Polsce!
Zapraszam na Life Sciences Law Blog kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, który według mojej najlepszej wiedzy jest pierwszym w Polsce specjalistycznym blogiem prawniczym prowadzonym bezpośrednio przez wiodącą kancelarię prawniczą (DZP tego tytułu nikt z pewnością nie odmówi).
Tematyka LSLB obejmować będzie (jak sama nazwa wskazuje) prawo farmaceutyczne, prawo żywnościowe oraz prawo wyrobów medycznych, ale także problematykę innych regulacji, które są istotne dla szeroko rozumianej branży medycznej.
Tekstualizm i oryginalizm, cz. IV
W części II zapowiedziałem, że w następnym tekście zajmę się tekstualizmem, obietnicy tej nie dotrzymałem, gdyż uznałem, że w ramach tych teoretycznych rozważań warto podawać przykłady ich praktycznych zastosowań, co z pewnością pomaga nam lepiej zrozumieć teorię. Teraz jednak wracam już do głównego toku wywodu.
Tekstualizm
Najkrócej rzecz ujmując tekstualizm głosi, że znaczeniem Konstytucji jest zwykłym znaczeniem tekstu (jego treść semantyczna, plain meaning of the text). Lawrence Solum określa to znaczenie jako (używając terminologii K. Ajdukiewicza) sposób rozumienia tekstu przez kompetentnego użytkownika tego języka naturalnego, w którym tekst został napisany, należącego do przewidzianego przez nadawcę audytorium i rozumiejącego, że tekst ten jest tekstem prawnym określonego rodzaju.
Według Soluma, jeśli traktujemy tekstualizm jako normatywną teorię wykładni, musimy zadać sobie pytanie dlaczego interpretatorzy powinny stosować właśnie tę metodę. Najczęstsza odpowiedź na to pytanie polega na stwierdzeniu, że zwykłe znaczenie tekstu najelpiej służy przewidywalności, pewności i stabilności prawa. Większość adresatów każdej ustawy nie ma specjalistycznego przygotowania, a prawo powinno być dla nich dostępne poznawczo.
Tekstualizm wydaje się być najbliższy najpowszechniej stosowanej przez polskich prawników praktyce interpretacyjnej, określanej jako teoria klaryfikacyjna (clara non sunt interpretanda), kojarzonej przede wszystkim z nazwiskiem profesora Jerzego Wróblewskiego. Istotą tekstualizmu jest wykładnia tekstu na podstawie samej kompetencji językowej. Czytaj dalej >>
USA: porozumienia patentowe nie naruszają prawa konkurencji
22 lutego, sąd federalny odrzucił zarzuty Federalnej Komisji Handlu (FTC) w sprawie In re AndroGel Antitrust Litigation przeciwko Solvay Pharmaceuticals i trzem innym firmom farmaceutycznym, tym samym potwierdzając, że ugody patentowe obejmujące płatności zwrotne (w uproszczeniu – uprawniony z patentu płaci potencjalnym konkurentom za opóźnienie wprowadzenia generyku na rynek) nie stanowią naruszenia federalnego prawa antytrustowego.
Prawnym uzasadnieniem decyzji sądu było, że powód niewykazał przekroczenia w ugodzie patentowej zakresu ochrony przysługującej uprawnionemu z patentu. Jest to potwierdzenie stanowiska wyrażanego w amerykańskiej judykaturze, że prawo własności intelektualnej zapewnia ochronę także przed prawem konkurencji, a oceny antytrustowej można dokonywać dopiero poza zakresem monopolu patentowego.
Decyzja sądu stanowi swoisty policzek dla amerykańskich organów antytrustowych (FTC oraz Departament Sprawiedliwości – DOJ), gdyż prowadzą one właśnie kampanię mającą na celu ściganie tego typu porozumień na rynku farmaceutycznym, które to porozumienia rzekomo prowadzą do ograniczenia konkurencji i szkodzą interesom konsumentów. Podobne stanowisko reprezentuje Komisja Europejska od czasu przełomowej decyzji przeciwko AstraZeneca z 2005 r.
Źródło: Paul Weiss.
[Tekst opublikowany również na www.antitrust.pl]
Przegląd publikacji naukowych (grudzień 2009)
Poniższy przegląd obejmuje artykuły naukowe nt. prawa konkurencji opublikowane w ciągu ostatnich miesięcy.
- Bartosz Turno, Prawo odmowy przekazania informacji służącej wykryciu naruszenia reguł konkurencji w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny ROK LXXI, zeszyt 3, 2009.
- Jan Szczodrowski, Ograniczenia w handlu równoległym produktami farmaceutycznymi w świetle przepisów europejskiego prawa konkurencji, Monitor Prawniczy 23/2009. (glosa do wyroku Syfait II)
- Jan Szczodrowski, Ograniczenia w handlu równoległym produktami farmaceutycznymi w świetle przepisów europejskiego prawa konkurencji – glosa do wyroku Europejskiego Trybunatu Sprawiedliwości z 19.05.2009 r. w sprawach połączonych (C-171/07) Apothekerkammer des Saarlandes oraz inne i (C-172/07) Helga Neumann-Seiwert przeciwko Saarland i Ministerium fur Justiz, Gesundheit und Soziales, Glosa 4/2009.
- Jan Szczodrowski, Handel równoległy produktami farmaceutycznymi w orzecznictwie ETS, Europejski Przegląd Sądowy 10/2009.
- Adam Doniec, Okoliczności odmowy udzielenia licencji konkurentom przez przedsiębiorstwo dominujące jako nadużywanie pozycji dominującej w rozumieniu art. 82 TWE, Glosa 3/2009.
- Konrad Kohutek, Zarzut nadużycia pozycji dominującej na rynku usług weterynaryjnych – glosa do wyroku Sądu Najwyższego z 19.02.2009 r. (III SK 31/08), Glosa 4/2009.
[Tekst opublikowany również na www.antitrust.pl]
Ekonomiczny model sądów bożych
Peter Leeson, ekonomista z University of Chicago, autor wielu pasjonujących publikacji z zakresu ekonomicznej analizy prawa (w szczególności – serii artykułów i książki nt. XVII-XVIII-wiecznych piratów) opublikował ostatnio bardzo ciekawy tekst o średniowiecznych europejskich ordaliach (sądach bożych) pt. “Ordeals” (PDF).
Próby żelaza (oskarżony trzyma w ręce rozgrzane żelazo, po trzech dniach sprawdza się stan jego obrażeń – jeśli spełniają pewien standard czystości, jest niewinny), wody ciepłej (podobnie jak w próbie żelaza) i zimnej (sprawdza się, czy oskarżony tonie, jeśli tak – jest niewinny) kojarzą się nam zwykle ze ślepym przesądem i bezsensownym okrucieństwem średniowiecznego prawa karnego. Leeson proponuje alternatywne wyjaśnienie, formułując i uzasadniając dwa modele.
Pierwszy równowagowy model zakłada, że oskarżony jest silnie przekonany o tym, że Bóg zapewni ujawnienie prawdy poprzez ordalia (silne oddziaływanie przesądu). Jeśli jest winny, w każdym przypadku odmówi poddania się sądowi bożemu (co może oznaczać niższą karę niż dotkliwość próby żelaza plus kara za udowodnione w ten sposób przestępstwo). Jeśli jest niewinny, zawsze podda się dobrowolnie sądowi bożemu. Widząc tę dobrowolność, przeprowadzający ordalia księża, słusznie wnioskują, że oskarżony jest niewinny. Organizują więc próbę w taki sposób, żeby wykazała niewinność. W stanie równowagi, wyniki ordaliów zawsze wspierają przesąd, który czyni je efektywnymi (oszustwo księży nie wychodzi na jaw).
Sceptycyzm oskarżonych, księży i społeczności wobec ordaliów wymaga modyfikacji powyższego modelu. Żeby uniknąć negatywnych konsekwencji puszczania wolno wszystkich poddanych próbie, w nowym modelu księża muszą zapewnić, że pewna liczba osób zostanie skazana (zwiększają prawdopodobieństwo niepowodzenia strategii winnej osoby chcącej się “wywinąć” poprzez sąd boży). Księża biorą więc pod uwagę siłę przesądu w społeczności oraz konieczność zachowania odpowiedniego poziomu odstraszania.
Im słabsza wiara społeczności w przesąd, tym więcej poddanych próbie trzeba skazać (i odwrotnie – im mocniejsza wiara, tym mniej trzeba ich skazać). Wraz ze spadkiem tej wiary, ordalia stają się narzędziem bardziej kosztownym. Dlatego ważne było zapewnienie religijnej, niemal sakramentalnej, oprawy sądów bożych. Istotne było również, że każdy rodzaj próby miał teologiczne uzasadnienie, co sprawiało, że nie były one postrzegane jako arbitralne.
Leeson formułuje kilka hipotez, które konfrontuje z wiedzą historyczną. Pierwsza z nich mówi, że większość poddanych ordaliom jest uniewinniana. Historycy potwierdzają tę predykcję wskazując m.in., że gorące żelazo prawie nigdy nie powodowało obrażeń (oczywiście nie jest to efekt cudu, lecz świadomego działania księży), a mężczyźni znacznie częściej poddawani byli próbie zimnej wody niż kobiety (mężczyźni prawie zawsze toną, kobiety są lżejsze i zarazem mniej “topliwe”). Druga hipoteza mówi, że osoby niewierzące nie będą poddawane sądom bożym. I faktycznie, największa grupa nie-chrześcijan – żydzi – nie mogli zastosować tego środka dowodowego.
Zgodnie z trzecią hipotezą ordalia przestają być stosowane, gdy tracą poparcie kleru. Według Leesona, gdy Kościół katolicki wycofał swoje poparcie dla sądów bożych, w Anglii zastąpione zostały one przez sąd przysięgłych (jury), a na kontynencie zastąpił je proces inkwizycyjny.
Leeson konkluduje, że przesądy i inne błędne wierzenia mogą być korzystne dla społeczeństwa, gdyż sam fakt wiary w nie pozwala na ich efektywne wykorzystanie do rozwiązywania różnorodnych problemów. Tak więc, gdyby podobny zestaw przesądów był powszechny w dzisiejszych czasach, korzystne i uzasadnione wydawałoby się przywrócenie sądów bożych.
Jak pisze Leeson, społeczeństwo, które nie wierzy, że niewidzialna, wszechmocna i wszechwiedząca istota regularnie ingeruje w ludzkie sprawy, by zapewnić pewną kosmiczną sprawiedliwość, będzie musiało poświęcić więcej zasobów na zwalczanie i zapobieganie przestępstwom niż społeczeństwo, w którym każdy w taką istotę wierzy mocno. Przesądne społeczeństwo radzi sobie w tym względzie lepiej niż społeczeństwo naukowe – podsumowuje Leeson.
Żydowskie prawo karne
David Friedman na swoim blogu przytacza rozważania Majmonidesa, XII-wiecznego komentatora Talmudu, na temat zastosowania prawa karnego wobec osób śmiertelnie chorych. Według Majmonidesa, jeśli ktoś umiera w wyniku śmiertelnej choroby, to zabicie go nie jest morderstwem – przy założeniu, że jesteśmy pewni, że denat rzeczywiście i tak umarłby z powodu choroby.
Jednakże, szczególnie interesująca jest sytuacja, gdy umierający na śmiertelną chorobę kogoś zabije. Jeśli dokona tego w obecności sądu, dokonuje morderstwa i może być za to skazany. Problem powstaje, gdy do zabójstwa dojdzie jedynie w obecności świadka. Jak wiadomo, świadkowie mogą kłamać. Normalnie, jeśli świadkowi udowodni się krzywoprzysięstwo, które doprowadziło do egzekucji niewinnego, taki świadek jest winny morderstwa i sam zostanie stracony. Jeśli jednak zeznania prowadzą do egzekucji oskarżonego, który umiera na śmiertelną chorobę, świadek nie zostanie stracony, gdyż zabicie kogoś, kto umiera na śmiertelną chorobę nie jest morderstwem.
Świadek w takiej sytuacji jest więc niewiarygodny, bo bezpieczną strategią dla niego jest złożyć zeznania obciążające umierającego na śmiertelną chorobę. Z czego wynika, że nie można skazać osoby umierającej na śmiertelną chorobę, która dopuściła się zabójstwa, jeśli to zabójstwo nie miało miejsca w obecności sądu.
