Money.pl za IAR (Szara strefa wysysa miliardy):
Podczas posiedzenia sejmowej komisji pracy wiceminister [Bogdan Socha] nie zgodził sie z posłami i przedsiębiorcami, którzy sugerowali, że zmniejszenie rozmiarów szarej strefy jest możliwe tylko wtedy, gdy zostaną obniżone pozapłacowe koszty pracy. Według niego zmieni się to dopiero, gdy wzrosną pensje, a nie zmniejszą koszty. Dodał, że w Polsce są jedne z najniższych kosztów pracy w Europie. Przedsiębiorcy uważają jednak, że jest to błędne rozumowanie. Według nich problemem jest bowiem różnica kosztów między zatrudnieniem oficjalnym, a nieoficjalnym.
Dwie uwagi: (1) dziennikarze są tak przesiąknięci etatyzmem, że nie zauważają podstawowej zależności, że to państwo wysysa pieniądze z rynku a nie rynek z państwa (a szara strefa to tylko naturalna reakcja obronna przed pasożytnictwem państwa), (2) p. Socha (nb. z Samoobrony, co jego ignorancję w penej mierze tłumaczy) wbrew zdrowemu rozsądkowi, opinii wszelkich ekspertów etc. forsuje prymitywny keynesizm – ciekawe jak według niego mają wzrosnąć pensje? (Pytanie oczywiście retoryczne, wiadomo że chodzi o “wspieranie gospodarki” przez tani kredyt = inflacja.)

