Barczentewicz.com
Quote of the Month:
[Law is] the enterprise of subjecting human conduct to the governance of rules (L. Fuller, The Morality of Law).
Dowiedz się czegoś o autorze tej strony »
Najnowsze wpisy na blogu
- Yulbiz nr 4
-
Tak się złożyło, że byłem wczoraj na spotkaniu Yulbiz:
Yulbiz to nieformalny klub blogerów ze środowiska biznesu, dziennikarzy i przedsiębiorców nowej ekonomii.
Wcześniej nie miałem okazji uczestniczyć w takim spotkaniu, ale nie żałuję tego wieczoru. Yulbiz to dobra okazja do poznania ludzi z branży i rozmowy (niekoniecznie na tematy stricte “branżowe”). Tym razem nie było żadnego formalnego programu i prezentacji, co też miało swoją wartość (więcej czasu na integrację nieformalną).
Podstawowy wniosek z Yulbiz, nr. 4: Once you go Mac, you’ll never go back.
(A jak Maca jeszcze nie masz, to niedługo kupisz
)Ninniejszym pozdrawiam Krzysztofa Urbanowicza, Pawła Lipca (Polski Blogger), Irenę Magierską (Zjadamy reklamy) i innych…
- 15.11.2007 | Dodaj komentarz »
- Hall Street v. Mattel
-
W środę, 7 listopada, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych debatował nad rolą sądownictwa w arbitrażu. Sprawa Hall Street Associates, L.L.C. v. Mattel, Inc. (No. 06-989) jest szeroko komentowana w mediach, gdyż wyrok Sądu Najwyższego może w dużym stopniu zdeterminować przyszłość tej formy rozstrzygania sporów (”sprywatyzowanej formy sprawiedliwości” jak pisze Financial Times).
Podłożem tej sprawy jest spór pomiędzy znanym producentem zabawek Mattel, Inc. i firmą Hall Street Associates, od której Mattel wynajmował teren, gdzie znajdowała się jedna z fabryk korporacji. Hall Street pozwała Mattel do sądu w stanie Oregon za zanieczyszczenie tego terenu żądając pokrycia strat. Mattel doprowadziła do przeniesienia sprawy do sądu federalnego. Na tym etapie strony zgodziły się na arbitraż, co zaaprobował też sąd. Czytaj całość »
- 10.11.2007 | Jeden komentarz »
- Stephen Colbert jednak nie wystartuje, ale czy to koniec?
-
Stephen Colbert (The Colbert Report) ogłosił 16 X października w swoim programie, że postanowia rozpocząć kampanię prezydencką i wystartować w primaries w Południowej Karolinie jako favorite son. Co ciekawe planował wystartować w obu primaries, zarówno republikańskich jak i demokratycznych. Colbert jest popularną celebrity w USA i kwestia jego kampanii była komentowana na długo przed tym, zanim doszło do oficjalnej deklaracji.
Niestety nie było nam dane przekonać się, jaki wynik osiągnie Colbert, gdyż 31 X Democratic Party postanowiła nie zezwolić mu na wzięcie udziału w primaries, motywując decyzję tym, że Colbert nie traktuje całej tej imprezy poważnie.
Bardzo ciekawym aspektem tej “kampanii” jest jej sponsor czyli marka chipsów Doritos (PepsiCo). Colbert dowiedziawszy się, że Republikanie wymagają bardzo wysokiej commission za wzięcie udziału w primaries ogłosił, że korporacyjnym sponsorem kampanii będą Doritos. Wywołało to burzę komentarzy i reakcę prawników, pod wpływem których Colbert dodał do oficjalnej nazwy kampanii “Coverage” (relacja), sugerując, że Doritos sponsoruje tylko relację, a nie kampanię prezydencką.
Echa całej sprawy wciąż nie cichną, gdyż pojawiły się opinie prawników, którzy uważają, że Colbert złamał prawo wyborcze i powinien za to ponieść konsekwencje. Z drugiej strony pozostaje kwestia, czy ewentualna akcja prawna przeciwko Colbertowi nie stanowiłaby naruszenia Pierwszej Poprawki.
Co o tym wszystkim sądzi sam zainteresowany trudno powiedzieć, gdyż z powodu trwającego strajku scenarzystów w Holywood i Nowym Jorku (gdzie produkowany jest The Colbert Report) od kilku dni wstrzymane jest kręcenie nowych odcinków, zarówno TCR, jak i The Daily Show with Jon Stewart, które to dwa programy emitowane są w jednym bloku.
- 09.11.2007 | Dodaj komentarz »
- Antymonopolowy dowcip
-
Prof. Nicolas Petit (University of Liège) przytoczył na blogu The Antitrust Hotch Potch pewien dowcip, który krąży w brukselskich antitrust law firms, a podobno nawet w samej Komisji. Pozwoliłem sobie go przetłumaczyć:
Pewien mężczyzna podróżujący balonem gdzieś nad belgijską wsią zdał sobie sprawę, iż się zgubił. Zredukował więc wysokość lotu i zauważył kobietę stojącą poniżej. Zbliżywszy się do niej jeszcze trochę krzyknął: “Przepraszam, czy może mi pani pomóc? Obiecałem przyjacielowi, że spotkam się z nim godzinę temu, ale nawet nie wiem gdzie jestem.” Kobieta odpowiedziała: “Jest pan w balonie, około 30 stóp nad ziemią, pomiędzy 40 i 41 stopniem szerokości geograficznej północnej a 59 i 60 stopniem długości geograficznej zachodniej.”
“Musi być pani Funkcjonariuszem Komisji średniego stopnia” - powiedział baloniarz. “Jestem”, odpowiedziała kobieta, “mój stopień to A*8. Skąd pan to wiedział?” “No cóż” - powiedział mężczyzna - “wszystko co mi pani powiedziała jest technicznie poprawne, ale nie mam zielonego pojęcia, co z tymi informacjami zrobić i faktem jest, że wciąż nie odnalazłem drogi. Szczerze mówiąc, nie pomogła mi pani ani trochę. Jeśli już, to opóźniła tylko pani moją podróż.”
Kobieta odpowiedziała na to: “Musi być pan Starszym Funkcjonariuszem Komisji”. “Zgadza się”, odpowiedział baloniarz, “ale skąd pani to wie?” “No cóż” - powiedziała kobieta - “nie wie pan gdzie jest, ani dokąd zmierza. Wzniósł się pan na poziom, na którym się znajduje, dzięki dużej ilości gorącego powietrza. Czyni pan obietnice, których nie ma pan pojęcia jak dotrzymać i oczekuje pan od ludzi znajdujących się pod nim, by rozwiązali jego problem. Faktem jest, że znajduje się pan w dokładnie tej samej pozycji, w której pan był zanim się spotkaliśmy, ale teraz - w jakiś sposób - to jest moja wina.”
Dowcip ten funkcjonuje również w alternatywnej wersji:
Prawnik lecący balonem zdał sobie w pewnym momencie sprawę, że się zgubił. Zredukował więc wysokość lotu i zauważył kobietę stojącą poniżej. Zbliżywszy się do niej jeszcze trochę krzyknął: “Przepraszam, czy może mi pani pomóc? Obiecałem przyjacielowi, że spotkam się z nim godzinę temu, ale nawet nie wiem gdzie jestem.” Kobieta odpowiedziała: “Jest pan w balonie, około 30 stóp nad ziemią, pomiędzy 40 i 41 stopniem szerokości geograficznej północnej a 59 i 60 stopniem długości geograficznej zachodniej.”
“Musi być pani antymonopolowym ekonomistą”, powiedział prawnik. “Zgadza się”, odpowiedziała kobiera, “mam doktorat z MIT. Ale skąd pan to wiedział?” “No cóż”, odpowiedział prawnik, “wszystko, co mi pani powiedziała jest absolutnie technicznie poprawne, ale nie mam zielonego pojęcia, jaki pożytek zrobić z tych informacji i faktem jest, że wciąż nie odnalazłem drogi.”
- 08.11.2007 | Dodaj komentarz »
- Nowy SprawnyMarketing.pl
-
Zapraszam na odświeżoną stronę coraz bardziej popularnego bloga o marketingu internetowym (chociaż się zastanawiam, czy możemy jeszcze mówić tu o blogu sensu stricte) SprawnyMarketing.pl. Za grafiką stoi Oceanstudio, XHTML & CSS oraz dostosowanie WordPress to jak zwykle moja działka.
- 31.10.2007 | Dodaj komentarz »
- Zaproszenie na konferencję
-
Zapraszamy na międzynarodową konferencję 27 października 2007. Polscy i zagraniczni specjaliści wygłoszą serię wykładów na temat dorobku Misesa i znaczenia Ludzkiego działania. Będą dyskutować o perspektywach rozwoju austriackiej szkoły ekonomii. Każdy będzie mógł zadać pytanie, włączyć się do dyskusji, porozmawiać w kuluarach.
- 21.10.2007 | Dodaj komentarz »
- Etienne de la Boétie
-
Wszakże ten, kto was tyranizuje, (…) nie ma w rzeczywistości żadnej władzy nad wami poza tą, którą sami mu nadaliście, aby mógł was zniszczyć. Skąd wziąłby tyle oczu, by was szpiegować, gdybyście sami nie złożyli ich w jego ręce? Skąd czerpałby broń, którą bijąc zmusza was do poddaństwa, gdybyście sami mu jej nie użyczali? (…) Jakże mógłby posiąść władzę nad wami inaczej niż za waszym własnym pośrednictwem? Jak śmiałby was atakować, gdyby nie mógł przy tym liczyć na współpracę z waszej strony? (…)
Przestańcie służyć a przez samo to natychmiast staniecie się wolnymi. Nie wzywam was, byście podnieśli rękę na tyrana i obalili go, a proszę o to tylko, byście przestali go wspierać. Ujrzycie wówczas jak Kolos ów, pozbawiony piedestału, zapada się pod własnym ciężarem i roztrzaskuje na kawałki.
— Etienne de la Boétie, The Politics of Obedience. The Discourse of Voluntary Servitude, Auburn Al.: Mises Institute.
- 20.10.2007 | Jeden komentarz »
- Phelps o ekonomii
-
Ubiegłoroczny laureat nagrody Nobla, prof. Edmund Phelps, został zaproszony na lunch przez reportera Financial Times, podczas którego wygłosił bardzo ciekawą opinię: (za: Marginal Revolution)
Phelps feels that he is at the stage in his career “where I can afford to be as radical as I want to be. And so I am having a lot of fun thinking about capitalism and trying to imagine how economics would have to be re-written to capture the heart of that kind of system.” Traditional economics, he explains, sees the world as if it were a plumbing system. “It’s basically rooted in equilibrium – things work out as people expect them to do.” Capitalist reality, however, “is a system of disorder. Entrepreneurs have only the murkiest picture of the future in which they are making their bets, and also there is ambiguity, they don’t know when they push this lever or that lever that the outcome is going to be what they think it is going to be – there is the law of unanticipated consequences. This is not in the economic text books, and my mission, late in my career, is to get it into the text books.”
- 20.08.2007 | Dodaj komentarz »




Gigabyte
Tak, tylko że w ruchu libertariańskim są jeszcze inne w miarę sensowne różnorodnośc...
Karoll
>>Przecież cel ateistyczno-agnostycznych i chrześcijańskich libertarian jest taki...
Gigabyte
A mnie wkurza jedno w tego typu tekstach - chęć tworzenia "ruchu" z powodu jednej różn...