“Rzeczpospolita” o blogach prawniczych
Polecam cały tekst, poniżej wyjątek:
Superaktywnym blogerem jest Mikołaj Barczentewicz, młody prawnik o zainteresowaniach wychodzących poza literę przepisów – takich jak filozofia, ekonomia, teoria prawa. – Nie jest to treść, którą można bezpośrednio pozyskać klientów, ale dobre kontakty w środowisku prawniczym jak najbardziej – tłumaczy. – Dla części blogerów prowadzenie blogu ma wartość samą w sobie.
Obecnie zaangażowany jest w trzy blogi. W jednym publikuje głównie dla siebie, pozostałe skierowane są do prawników, ich klientów oraz dziennikarzy. Mają kreować obraz prawnika jako eksperta w określonej specjalizacji. Zdaniem Mikołaja Barczentewicza blog jest rewelacyjnym narzędziem marketingowym, pozwala się wyróżnić, nie atakując klienta tak jak reklama.

swietnie! rzepa powoli zaczyna pukac o dno. tym razem pod postacia artykulu sponsorowanego zafundowala nam promocje 3 osob z jednego srodowiska. pozostali tez zapewne znalezli sie tam nieprzypadkowo, tak jak nieprzypadkowo znalazla sie tam kancelaria DZP, ktora jako jedyna kancelaria w PL prowadzi blog. smiechu warte. zastanawiam sie ile jeszcze tekstow to ukryty marketing, choc w tym przypadku nie mam co do tego watpliwosci. oklaski natomiast dla osob odpowiedzialnych za promocje.
by ‘rozgrysc’ ten fakt, wystarczyly cale 3 minuty i google. jednym slowem, rzepa niedlugo bedzie przypominala wydawnictwo typu fakt czy super express.
pozdro zza kaluzy
Nic mi nie wiadomo o tym, że to jest artykuł sponsorowany. Fakt mojej współpracy z DZP zdecydowanie nie jest czymś, co staram się ukryć. Jeśli chodzi o twierdzenie o promocji “3 osób z jednego środowiska”, to jest to prawda jedynie o tyle, że prawnicy zainteresowani blogowaniem w Polsce to wciąż mała grupa i znająca się, nawet jeśli tylko wirtualnie, aczkolwiek poza tym wspólnym zainteresowaniem niewiele nas łączy.
Jeśli chodzi o promocję DZP – nie uważam, żeby tu była jakakolwiek nierzetelność. Nie jest szczególnym newsem, że jakaś mała kancelaria prowadzi bloga. Za to podjęcie tego typu działalności przez dużą (nb. największą w Polsce) kancelarię może być interesujące dla czytelników “Rz” i ta wzmianka broni się sama.
Trudno mi czytać ten komentarz inaczej niż jako pisany w złej wierze, gdyż ja tu żadnego spisku do “rozgryzania” nie widzę.
P.S. Przykładową listę polskich blogów prawniczych można zobaczyć tu.
Zdecydowanie nie zgadzam się z komentarzem. Jestem jedną z osób, wymienionych w powyższym artykule i mam świadomość, podobnie jak Mikołaj, w jaki sposób ten artykuł był pisany.
Po pierwsze – autor tekstu sam zgłosił się do mnie w celu zasięgnięcia informacji o blogach prawniczych. Jestem jedną z osób, która na tym się jako tako zna, więc nie uważam prośby autora za nic nadzwyczajnego, tj. nie mieszczącego w ramach normalnej praktyki dziennikarskiej.
Po drugie – to jasne, że wszystkie osoby wymienione w artykule znalazły się tam nie przypadkowo. Gdyby miał to być przypadek, to znaczyłoby, że autor artykułu ma kiepski warsztat dziennikarski, i znaczyłoby jednocześnie, że “rzepa powoli zaczyna pukać o dno”.
Po trzecie – tyczy się to również kancelarii DZP. Wzmianka o niej, jest jak najbardziej uzasadniona, biorąc pod uwagę to, że wydaje się na ogół, iż blog jest najmniej potrzebny największym kancelariom. Funkcjonowanie bloga w ramach tej kancelarii udowadnia, że teza ta nie jest prawdziwa, a więc samo to warte jest uwagi i wspomnienia w artykule.
Po czwarte – blogów prawniczych w PL jest około 20.
Po piąte – by “rozgryźć” każdy fakt, “wystarczy 3 minuty i Google”. To jest znak naszych czasów. Każdy korzysta z takiej ścieżki informacyjnej, więc nie widzę powodu, aby nie mieli z tego korzystać również dziennikarze.
Po szóste – zarzucając Rzepie ukryty marketing tylko na tej podstawie, że są tam wspomniane blogi, blogerzy i jedna z kancelarii, jest tak samo sensowne, jak uznawanie za ukryty marketing artykułu o pośle Palikocie, czy kursie akcji KGHM.
Po siódme – akcja marketingowa w jakiejkolwiek gazecie wiązałaby się w wynagrodzeniem dla pisma. Założę się, że żadna ze wspomnianych tam postaci nie wyłożyła złotówki na reklamę.
Po ósme – przedmiot artykułu uważam za ważny i potrzebny z tej racji, że wiele się zmienia w naszym życiu, nie tylko w branży prawniczej. Najwidoczniej autor komentarza (niejaki mario) tego nie zauważył. Skoro biznes nieprawniczy korzysta z e-marketingu na szeroką skalę, to nie ma najmniejszego powodu, aby z tych narzędzi promocji nie mieli korzystać prawnicy, którzy z punktu widzenia organizacji, prowadzą dokładnie takie same firmy.
Blogi prawnicze powstają na całym świecie. W USA rośnie ich liczba – średnio 2 dziennie. Blogowanie wśród prawników ruszyło także w Polsce i jest to fakt warty odnotowania, gdyż jedną z ogromnych zalet tego stanu rzeczy jest to, że blogi prawnicze zmieniają kulturę prawną społeczeństwa ogółem, jak również zmieniają wizerunek tej branży.
Pozdrawiam,
Rafał
Oceniajac bezstronnie mysle, ze prawda lezy gdzies po srodku. Aczkolwiek, nie nalezy podnosic sprawy do rangi gorszacego problemu, tylko traktowac ja bezemocjonalnie jako normalna praktyke rynkowa. A jesli nawet jest to artykul sponsorowany, to nie pierwszy i nie ostatni jaki Mario mogles przeczytac i przeczytasz w przyszlosci.
Pozdrawiam i zapraszam w swoje progi.
http://www.prawoiubezpieczenia.pl
ps. Mikolaj zjadles literke w tytule wpisu
Faktycznie, zjadłem ;-)
Wiele się zmienia w sieci. Choćby to, że coraz częściej nie chcemy być anonimowi i podpisujemy się imieniem i nazwiskiem.
Rafał