7

Trzeba było się ubezpieczyć!

19/05/2010 | Ekonomia
Tagi: ,

Piotr Gabryel w “Rzeczypospolitej” przypomina (nie)sławne słowa Włodzimierza Cimoszewicza z 1997 r. wypowiedziane w czasie tzw. “powodzi stulecia”, który zapytany o państwowe odszkodowania dla powodzian odpowiedział “Trzeba było się ubezpieczyć”. I chociaż sam Cimoszewicz podobno żałuje tej wypowiedzi, która – w jego relacji – była oczywiście wyrwana z kontekstu, ja z kolei – razem z Gabryelem – żałuję, że nie stała się ona credo polskich władz w podobnych wypadkach.

Nie trzeba być noblistą w dziedzinie ekonomii, żeby zrozumieć prostą zależność, że jeśli coś jest subsydiowane to (ceteris paribus oczywiście) będzie tego więcej. W przypadku “odszkodowań dla powodzian” państwo dotuje tych, którzy wbrew elementarnemu rozsądkowi się nie ubezpieczyli. Słusznie zauważa Gabryel, że na frajera wychodzi w takiej sytuacji ten, kto się ubezpieczył.

Ktoś może jednak powiedzieć, że ubezpieczenie nieruchomości znajdującej się na terenie zagrożonym powodzią jest bardziej kosztowne niż gdyby znajdowała się ona gdzie indziej. Wydawać by się mogło, że winne są chciwe zakłady ubezpieczenie, które chcą czerpać zyski z przymusowej sytuacji zagrożonych właścicieli. A właściciele z kolei będą twierdzić, że nie mogą sobie pozwolić na tak drogie ubezpieczenie, więc niech ich państwo ratuje.

Szkoda już nawet marnować energii na tłumaczenie, że ubezpieczenia na tym właśnie polegają, że składki są skorelowane z ryzykiem, gdyż celem ubezpieczeń nie jest transfer majątku od bardziej zagrożonych do mniej zagrożonych wystąpieniem określonej szkody, lecz w miarę równomierne rozłożenie ryzyka w całej puli ubezpieczonych.

Ja chciałbym zwrócić uwagę na argument, który w Polsce pojawia się rzadko, za to w USA podnoszony jest przy okazji szkód wywołanych przez huragany na obszarze przez nie regularnie odwiedzanym. A mianowicie: jeżeli ktoś decyduje się na mieszkanie na terenie zagrożonym, to nie może mieć pretensji do całego świata, że zagrożenie się zmaterializuje! Nieruchomości na terenach zagrożonych powodzią są (a przynajmniej w zasadzie powinny być) tańsze od identycznych nieruchomości w ten sposób nie zagrożonych. Różnica w cenie wynika właśnie z ryzyka.

Dlaczego więc podatnicy mają ponosić ciężar ryzyka, biorąc pod uwagę fakt, że ryzyko to było już zdyskontowane w cenie nieruchomości? Przecież nie jest tak, że rzeki gwałtownie zmieniają bieg co kilka lat i nie można przewidzieć czy dana nieruchomość jest potencjalnie zagrożona czy nie.

Dlatego też do znudzenia powtarzać należy: “Trzeba się było ubezpieczyć!”

Komentarzy: 7

  1. Sypiański says:

    Rękoma i nogoma się podpisuję.

  2. Rafal says:

    Zgadzam się! Nic ująć, nic dodać!
    Pozdrawiam,
    Rafał

  3. Szymon says:

    A mnie ciekawi kwestia możliwych odszkodowań od jednostek samorządu terytorialnego czy Skarbu Państwa za nienależyte utrzymywanie wałów przeciwpowodziowych ewentualnie za braki w realizacji budowy zbiorników retencyjnych. W USA z pewnością takiej opcje również zostały wypróbowane.

  4. Oczywiście tu dochodzi też kwestia odszkodowań od j.s.t./SP za zalewanie nieruchomości w stanie wyższej konieczności. Więcej o tym pisze Olgierd Rudak na swoim blogu.

    Wszystko to nie zmienia jednak podstawowego problemu, dlaczego społeczeństwo ma ponosić koszty ochrony nieruchomości leżących na zagrożonych terenach?

    Sprawy trzeba nazywać po imieniu: mamy tutaj do czynienia z redystrybucją majątku od ludzi ostrożnych, do ludzi, którzy decydują się mieszkać w strefie ryzyka.

  5. Decydują się mieszkać w strefie ryzyka, na dodatek w sposób nieodpowiedzialny.

  6. “Pan Jacek mieszka w Kaszczorku od sześciu lat.

    - Wszyscy wiedzieli, bo to jest w planie zagospodarowania przestrzennego napisane – mówi. – I mimo wszystko Pan się zdecydował, dlaczego – dopytuje reporterka? – Tu jest pięknie. To jest ryzyko, to jest życie. A zagrożenie jest wszędzie – dodaje.”

    Źródło: Gazeta.pl.

  7. 2young2bslow says:

    By poczytac na ten temat z perspektywy behawioralno-ekonomicznej polecam artykul H. Kunreuther’a i M. Pauly, ‘Neglecting Disaster:Why Don’t People Insure Against Large Losses’, 28 J. Risk & Uncertainty 5 (2004). Awietna argumentacja i lekkie pioro!

Dodaj komentarz